Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2013

Kilka słów o Marcinie Mortce - rok z polskimi autorami fantastyki

Niestety moje egzemplarze książek O'Briana i tych z Tappim znajdują się obecnie na wypożyczeniu. Przed napisaniem tego tekstu zerknąłem sobie na posiadane przeze mnie książki autorstwa Marcina Mortki (a mam niemal wszystkie i większość tłumaczeń) - wiecie, sprawdzić dokładnie co i kiedy czytałem, przypomnieć sobie wrażenia z lektury, no i przede wszystkim - wybrać do polecenia książkę, od której najlepiej rozpocząć przygodę z tym autorem. I nie dałem rady. Drugiego polskiego pisarza fantastyki z takim tematycznym rozmachem raczej nie znajdziecie. Gdyby nie otwartość i życzliwość Marcina, na pewno podejrzewałbym go o to, że jest przysłanym z przyszłości cyborgiem, który ma zalać współczesny nam świat ogromną ilością pomysłów - taka literacka wersja dobrego Terminatora. Wiem, że to nieco sztampowe hasło, ale w tym wypadku naprawdę prawdziwe - w twórczości Mortki każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie.  Dla dzieci (i rodziców) są bajkowe przygody wikinga Tappiego, nieco s...

Szorty #2

Do Szortów, podobnie jak do kieszeni krótkich bojówek, będę wrzucał wszystkie drobne rzeczy, które mi w ostatnim czasie wpadły w ręce, a nie doczekają się raczej tekstu większego niż garść tweetów.  Gry z logo Lucasarts w ostatnich latach jakość zawdzięczają Bioware Cały internet zdążyła już obiec 77 tysięcy razy informacja o tym, że Disney pogonił w diabły Lucasarts. Pierwsze emocje zdążyły już opaść, także mój początkowy smutek, więc można podejść do tematu na chłodno i... pogratulować Disneyowi podjęcia słusznej decyzji. Bo jeśli odrzucić sentymenty, to Lucasarts okazuje się twórcą co najwyżej średnim. Jasne, miał swoją piękną kartę w historii, nigdy nie zapomnę im stworzonych przez nich klasycznych przygodówek, czy też kilku gier ze świata Gwiezdnych Wojen, które stworzyli sami. Ale czy jest ktoś w stanie podać dobry tytuł ze stajni Lucasartsu z ostatnich 8 lat? Anyone? Ale nie taki stworzony w kooperacji z inną firmą, jak to miało miejsce w przypadku KotORa! TFU mi...

Zagubieni: Inwazja [recenzja]

Kosmiczny kot Głuszek Trochę zaczynam zazdrościć młodszym czytelnikom, którzy rozpoczynają teraz swoją przygodę z literaturą. Poza seriami, które z ogromną przyjemnością pochłaniałem w ich wieku (Pan Samochodzik!), mają też obecnie do wyboru nowe, świetne cykle: "Feliks, Net i Nika", "Kroniki Archeo", "Tappi", a teraz także "Zagubieni". Andrzej Pilipiuk (coś często na blogu wspominam o jego wypowiedziach, cóż, niezależnie od tego jak oceniam poszczególne jego książki, zwykle ma naprawdę sporo ciekawego do powiedzenia) mówił o tym, że polscy pisarze fantastyki powinni "odzyskać" segment książek dla dzieci i młodzieży, zagarnięty przez zachodnich autorów.  Zgadzam się z nim w tym względzie, a jak widać rynek nie lubi próżni i takie właśnie działania możemy obecnie obserwować. To cieszy. "Zagubieni" to space opera, kierowana do nastoletniego czytelnika (moim zdaniem głównie 8-13), jednak nieco dojrzalsi czytelnicy rów...

It's Batman time!

Przy okazji blogowego łańcuszka padło pytanie co oprócz czytania lubię robić. Odpowiedziałam następująco: "Rękodzieło ;). Kombinuję obecnie z różnymi metodami, projektami i pomysłami, ale o tym wkrótce. Do tej pory najczynniej zajmowałam się wyrabianiem biżuterii." I dziś przyszłą pora podzielenia się efektami moich ostatnich kombinacji. Panie i Panowie oto Batman! Ostatnio zainteresowałam się modeliną oraz decoupage. Z tego zainteresowania zrodził się pomysł wykonania gadżetu, którego krótką historię powstania przedstawiam w obrazkach. Na początek stworzyłam szablon nietoperza dopasowany do tarczy zegara, która ma wymiary 26 x 18 cm, a następnie naniosłam go na drewno. Pierwsze malowanie - podkład akrylowy.     Następnie poszło kilka warstw farby żółtej, która jest fluorescencyjna, co, jak wszyscy wiemy, oznacza, że tarcza świeci pod wpływem ultrafioletu! Następnie wypełnienie nietoperza na czarno.     Po wypełnieniu tarcza dostała ...