Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą recenzja

Skalp [recenzja], czyli naród trzeciego świata w samym sercu Ameryki

Jason Aaron ma ostatnio w naszym kraju świetną passę. W krótkim odstępie czasu na rynku pojawiły się jego „Bękarty z Południa”, „X-Men: Rozłam” (w WKKM), „Wolverine i X-Men”, „Gwiezdne Wojny”, a lada moment także „Thor: God of Thunder”. Każda z wymienionych pozycji jest godna polecenia, jednak moim zdecydowanym faworytem wśród komiksów sygnowanych nazwiskiem Aarona jest „Skalp”. „Skalp” przenosi nas do miejsca, które polskiemu czytelnikowi jest zapewne obce – do współczesnego rezerwatu Indian. Choć fikcyjny, widać, że Aaron poznał temat dogłębnie i ukazuje nam problemy tego środowiska w sposób niezwykle realistyczny. Bieda, najwyższy w kraju wskaźnik alkoholizmu, gangsterskie porachunki, przemoc oraz kwitnący hazard – wszystko to rysuje obraz, który wódz Czerwony Kruk opisał jako „naród trzeciego świata w samym sercu Ameryki”. Jest to też idealne tło dla opowiedzenia kryminalnej historii. Wraz kolejnymi zeszytami poznajemy zarówno wydarzenia z lat 70. (Aaron inspirował się pra...

Daredevil, sezon drugi [recenzja SPOILER FREE]

Pierwszy sezon „Daredevila” pokazał nieznane dotąd oblicze MCU. Był mroczny, kameralny i brutalny, a także niezwykle realistyczny (jak na opowieść o niewidomym mścicielu oczywiście). Dzięki świetnemu scenariuszowi, niebanalnym bohaterom oraz żywym dialogom został doceniony nie tylko przez widzów, ale także krytyków. Po takim sukcesie Netflix stanął przed nie lada wyzwaniem: co zrobić, żeby uczynić sezon drugi jeszcze lepszym? Twórcy doszli widocznie do wniosku, że nie ma sensu szukać kwadratowych jaj i postanowili zrobić to samo co wcześniej. Trzy razy lepiej. Po tym, jak pierwszy sezon niespiesznie wprowadzał widza w świat Hell's Kitchen, „widziany” oczami Matta Murdocka, drugi od początku zaskakuje szybkim tempem. Towarzyszy nam ono już od pierwszego odcinka i praktycznie nie daje przerwy na oddech aż do połowy sezonu. Nie chodzi jedynie o sceny walki (choć tych też jest mnóstwo), ale także narrację wątków postaci dotychczas będących na drugim planie. Foggy Nelson i Ka...

The Following [recenzja] - czyli jak jeździłem kombajnem do zbierania zombie po wioskach

Jacek Dukaj wspominał w wywiadach , że zazwyczaj nie planuje pisać tak obszernych tekstów, one po prostu puchną w trakcie pracy. Widocznie taka musi być specyfika polskiego powietrza, ponieważ rodzimi twórcy gier w ostatnim czasie wzięli przykład z wybitnego pisarza. Najpierw CD Projekt RED wydał znakomity i wielowątkowy dodatek do trzeciego „Wiedźmina”, a teraz Techlandowi „The Following”, dodatek do zeszłorocznego hitu „Dying Light”, jakoś tak spuchł. I to na tyle, że Electronic Arts wypuściłoby go zapewne jako pełnoprawny tytuł! Początkowo zaplanowane jako DLC wchodzące w skład przepustki sezonowej, „The Following” rozrosło się do rozmiarów pełnoprawnego staroszkolnego dodatku. Pamiętacie je jeszcze? Zanim dopadła nas plaga DLC ze zbroją dla konia i tytułów będących jedynie bazą do sprzedaży zawartości wyciętej z pierwotnej gry, to właśnie w ten sposób rozumiano dodatki. Jako produkt wzbogacający właściwą rozgrywkę, pozwalający nam na przeżycie nowych, wielogodzinnych pr...

XCOM 2 [recenzja] - czyli jak straciłem kilkadziesiąt godzin, chociaż 'grałem tylko jedną turę!'

Gdybym uczęszczał na spotkania do grupy terapeutycznej „nałogowi gracze”, przedstawiłbym się w ten sposób: „Cześć, nazywam się Michał i jestem uzależniony od jeszcze jednej tury”. Indagowany o konkretne tytuły, wymieniłbym dwa – dowolną część (z wyjątkiem IV i VII) z serii „Heroes of Might and Magic” oraz wydany w 2012 roku „XCOM: Enemy Unknown”. Studio Firaxis stanęło przed niezwykle trudnym zadaniem, na którym poległo już wielu twórców – musieli przygotować sequel wysoko ocenianej produkcji; dodać elementy urozmaicające rozgrywkę, ale także sprawić, aby gracz nie otrzymał odgrzewanego kotleta. Po ponad czterdziestu godzinach spędzonych na ratowaniu świata muszę stwierdzić, że jest to jedna z najlepszych kontynuacji z jakimi miałem do czynienia! Przeglądając statystyki, spece z Firaxis zauważyli, że większości graczy nie udało się ukończyć finałowej misji z „Enemy Unknown” za pierwszym razem. Doszli więc do wniosku, że szykując fabułę sequela powinni ją oprzeć właśnie ...

Przebudzenie Mocy [recenzja] BEZ SPOILERÓW

O „Przebudzeniu Mocy” wiedzieliśmy na długo przed premierą tylko jedną rzecz – J.J. Abrams został postawiony przed niemożliwym do wykonania zadaniem. Musiał zmierzyć się z legendą, tworząc film, który zarówno przywróci na gwiezdnowojenne łono rozgoryczonych prequelami fanów klasycznej trylogii, jak i sprawi, że franczyzę pokochają młodzi, nowi widzowie. Reżyserowi na pewno nie grozi już bycie nazywanym Jar Jar Abramsem, ale nie wszystko wyszło idealnie. Zazwyczaj pisząc recenzję rozpoczynam ją od zarysowania fabuły filmu, jednak w przypadku „Przebudzenia Mocy” muszę z tego zrezygnować – tutaj niemal wszystko co bym napisał będzie spoilerem, a ja nie chciałbym Wam zepsuć ani jednej sceny, dlatego tym razem tego nie zrobię – nawet jeśli chodzi o pierwsze zdanie w napisach otwierających film! Widziałem „Przebudzenie Mocy” już dwa razy (i prawdopodobnie na tym się nie skończy), a w dalszym ciągu jestem zachwycony kreacją bohaterów i grą aktorską. Nie jest tajemnicą, że Geo...

Star Wars. Tarkin [recenzja]

  „Star Wars. Tarkin” to pierwsza książką z nowego kanonu Gwiezdnych Wojen, z którą mogą zapoznać się polscy czytelnicy. Po napisaniu tego zdania nie miałem zupełnie pomysłu na to, jak kontynuować wstęp, więc znalazłem się w identycznej sytuacji, co James Luceno piszący „Star Wars. Tarkin”. Badum tss, zapraszam do recenzji. Podobno pochodził z niedalekiej gminy Pokrewnej klimatem Krainie Wiecznej Zimy Na tyle na ile można by określić Jakieś jego konkretne pochodzenie Ale odłóżmy złośliwości na bok. „Star Wars. Tarkin” opowiada nam część historii Wilhuffa Tarkina, późniejszego wielkiego moffa Imperium. Poznajemy go w momencie, w którym zarządza bazami strzegącymi dostępu do powstającej Gwiazdy Śmierci, a także nadzoruje jej budowę. W pamięci galaktyki wciąż żywe są wspomnienia o wojnach klonów, a Imperium dopiero co okrzepło. W takich okolicznościach dochodzi do tajemniczego ataku na Posterunek Tarkina. W trakcie starcia zmanipulowana zostaje sieć HoloNet – z podo...

Cormoran Strike po raz drugi. Jedwabnik [recenzja]

Pisząc recenzję „Wołania kukułki” wspominałam, że przeczytam kolejny tom o Cormoranie głównie ze względu na to, iż mam nadzieję, że Rowling wciąż może mnie czymś zaskoczyć. Niestety nadal tego nie zrobiła, ale małymi kroczkami... Kolejna odsłona przygód Cormorana Strike’a – detektywa, kalekiego weterana wojny w Afganistanie i zgorzkniałego faceta w jednym - rozpoczyna się kilka miesięcy po rozwiązaniu sprawy morderstwa modelki Luli Landry. Wraz z Robin, która z tymczasowej asystentki stała się asystentką na stałe, nie mogą narzekać na brak zleceń. Niestety te wirują jedynie wokół niewiernych małżonków i oszukujących partnerów biznesowych. Może właśnie dlatego gdy w biurze pojawia się Leonora Quine, uparta i ani trochę nie wyglądająca jakby było ją stać na usługi Strike’a, żona zaginionego pisarza, detektyw pozbywa się klienta z grubym portfelem i postanawia znaleźć Owena Quine’a.  Z opisu wydawcy wiadomo, że Cormoranowi udaje się znaleźć pisarza, niestety ten ...

Magia powraca do stolicy, czyli Okup Krwi [recenzja]

W dobie wydawnictw typu Novae Res lub Poligraf, oraz atakujących nas zewsząd po internetach wannabe pisarzy, podchodzę do książek debiutantów ze sporą dozą nieufności. Po zetknięciu się z tworami typu "Darkar" człowiek zaczyna rozważniej dobierać lektury. Na szczęście Marcin Jamiołkowski, zanim postanowił wypuścić dzieło z odmętów dysku twardego, spędził nad nim wystarczająco dużo czasu, żeby teraz nie musieć się wstydzić. Właściwie to może być dumny, bo "Okup Krwi" to kawał solidnego urban fantasy! Jedną z kilku cech, które przyczyniły się moim zdaniem do sukcesu, jaki niewątpliwie w ostatnich latach notuje gatunek urban fantasy jest to, że jest ono czytelnikowi bliskie. Po latach czytania o dalekich, wymyślonych krainach, nagle magiczne stwory zaczęły towarzyszyć nam w miejscach, które dotąd kojarzyły się z szarą codziennością. Ulice, bary, wieżowce, kamienice - okazało się, że cała znana z fantasy magia tak naprawdę jest na wyciągnięcie ręki i od wielki...

Każdy ma prawo do decydowania o własnym losie. Wszechświat kontra Alex Woods [recenzja]

Jak często zdarza wam się, że po skończeniu książki musicie chwilę zastanowić się nad tym co przeczytaliście? Przyznam, że mnie zdarza się to niezmiernie rzadko. W natłoku książek czekających w kolejce oraz, co często ma miejsce, w przypadku zakończenia danej lektury w metrze – zazwyczaj sięgam po kolejną bez dłuższej kontemplacji nad treścią. Zwłaszcza, gdy książka jest typową przedstawicielką literatury rozrywkowej. W przypadku debiutanckiej powieści Gavina Extence'a „Wszechświat kontra Alex Woods” było jednak odwrotnie . Nie dość, że po przeczytaniu ostatniego zdania potrzebowałam dłuższego czasu na otrząśnięcie się, to także w trakcie lektury zadawałam sobie mnóstwo pytań, na które czasem trudno było mi samej odpowiedzieć. I nawet teraz, na długo po przeczytaniu tej powieści, na niektóre z nich nie znajduję odpowiedzi. Początek historii Alexa jest... zwyczajny. Mimo wypadku (chłopiec został trafiony meteorytem), który w oczach wszystkich uczynił go wyjątkowym, jest o...