Rzeczywistość wirtualna lada moment wkroczy do naszego codziennego życia, jest to więc idealny moment na zapoznanie się z wizjami, jakie na jej temat snują pisarze SF. Taką możliwość daje nam między innymi Matthew Mather w „Kronikach Atopii”, pytanie jednak brzmi, czy warto z niej skorzystać? Książka ma formę zbioru opowiadań, w których to poznajemy szereg postaci w różnym stopniu związanych z tytułową Atopią. Autor przeplata ich wzajemne losy, łącząc je w kończącej książkę minipowieści. Muszę przyznać, że ta konstrukcja-matrioszka bardzo przypadła mi do gustu. Wydarzenia zaledwie wspomniane w jednym opowiadaniu okazują się podstawą kolejnego, skutki decyzji podjętych przez jednego z bohaterów (wszystkie historie rozpoczynają się w tym samym momencie) wpływają bezpośrednio na innego, itd. Taka forma tekstu sprawia, że autor łatwo może się w nim zgubić i popełnić błąd, jednak nie przyłapałem Matthew Mathera na niczym takim. Czym jest Atopia? To wyspa, która dzięki nuklearn...
Pomiędzy hejtem a fanbojstwem!