Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kilka słów o literackiej podróży do Opola

„Antologia opowiadań o Opolu” powstała w ramach projektu Festiwal Natchnienia - profesjonalni autorzy piszą do spółki z wyłonionymi w konkursie amatorami. Głównym celem książki jest promocja miasta Opole, dlatego warunkiem było umieszczenie go w opowiadaniu. Ponieważ część, jeśli nie większość, autorów nigdy nie była w Opolu musieli poradzić sobie z tym w inny sposób. Niektórzy wykorzystali Opole jako miejsce akcji, pozostali jego historię i legendy, tworząc swoje własne wersje. Część pierwszą, z opowiadaniami profesjonalistów, otwiera Mark Hodder i jego „Proch i sześć fragmentów kości” - znane zagraniczne nazwisko jest ozdobą tego zbioru. Krótka historia człowieka, który zmarł w Opolu i jako duch nadal próbuje uczestniczyć w życiu miasta. Jedyną rzeczą, która mnie delikatnie raziła w tłumaczeniu było nadmierne używanie pełnego imienia i nazwiska bohatera. O ile w języku angielskim to brzmi dobrze i jest często stosowane, to w polskim jest sztuczne – zwłaszcza gdy ktoś nazywa...

Wygraj Tajemnicę diabelskiego kręgu!

Zapowiadany na naszym fanpage konkurs z "Tajemnicą diabelskiego kręgu" Anny Kańtoch. Aby wygrać wystarczy odpowiedzieć na jedno, proste pytanie. Pamiętajcie o przeczytaniu regulaminu! Enjoy! Pytanie konkursowe: Mało brakowało, żeby każdy tom trylogii "Przedksiężycowych" ukazał się w innym wydawnictwie. Wymień wszystkie wydawnictwa, które wydały lub oficjalnie miały wydać którąś z części "Przedksiężycowych". Regulamin: 1. Organizatorem konkursu są współtwórcy bloga FUNtastyka; jako organizatorzy nie czerpiemy żadnych korzyści majątkowych z konkursu;  2. Konkurs trwa do 9 grudnia, do północy; 3. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić poniższe warunki: - odpowiedzieć na pytanie konkursowe;  - zgłoszenie wysłać na adres: funtastyka@gmail.com; powinno być podpisane imieniem i nazwiskiem; - polubić FUNtastyka na Facebooku.  4. Spośród wszystkich odpowiedzi zostanie wylosowana jedna osoba; 5. Wyniki zostaną ogłoszon...

Zdobycze książkowe # 6

Daaaaaaaawno nie było stosiku i się tego trochę dużo nazbierało. Dzisiejsze zbiory sponsoruje Edzio. Agu: "Czas żniw", którego recenzja już się u nas pokazała. Agu: Tradycyjne Galaktyka Gutenberga. Kolejne trzy tomy w drodze. el Browarre: Kilku klasyków polskiej SF, których wypada nadrobić, czyli Oramus i Zimniak. el Browarre: "Gambit Wielopolskiego" Przechrzty, którego długo nie mogłem znaleźć w sklepach. Cykli Carda mam zaczętych już tyle, że powoli zaczynam się gubić który tom pasuje do którego... el Browarre: Z zewnątrz prezentuje się cudnie, w środku jest już gorzej. Kiepskiej jakości papier, mała czcionka, zero rysunków - w książce dotyczącej historii największego wydawnictwa komiksowego na świecie jest to wadą. Na szczęście fragmenty które czytałem brzmią wybornie i w wolnej chwili z przyjemnością zagłębię się w tę fascynującą historię. el Browarre: Obie książki będę niedługo recenzował. Pierwsza część Przeglądu Końc...

Fotorecenzja, czyli Kodeks bracholi pod ostrzałem obiektywu

Była już eksperymentalna recenzja na żywo , to tym razem będzie foto recenzja. Jednak w tym przypadku nie sposób było to zrobić inaczej, bo tekst zawarty w książce (nie wiem czy można nazwać to pełnoprawną książką, chyba nie...) nie pozwala na rozpisywanie się.  Pierwszą rzeczą, na którą się zwraca uwagę jest wydanie - twarda oprawa, strony stylizowane, może tylko trochę za duże jest zdjęcie Barney'a na okładce, ale z drugiej strony to w końcu on jest pierwszym Bracholem. No przecież przed chwilą właśnie to napisałam... Kodeks składa się, oprócz treści samego kodeksu, z kilku dodatków - m.in. tłumaczy kim jest brachol, jaka jest geneza bracholstwa, słowniczek, kilka poprawek do części właściwej (zapewne naprędce wymyślonych przez Barney'a w ramach jego aktualnych potrzeb) oraz pogwałcenia, które zawierają kary jakie można nakładać na bracholi. Każdy fan HIMYM wie na jakim dokumencie został spisany Kodeks Bracholi. Nie mogło tego zabraknąć. Każda stron...

Samantha Shannon - Czas żniw (recenzja na żywo)

Jakiś czas temu na naszego Facebooka wrzuciłam zdjęcie książki "Czas żniw", od wydawnictwa SQN. Gdy dostałam propozycję jej przeczytania, nie do końca byłam przekonana, ponieważ zajawka odnośnie książki była naszpikowana porównaniami do Rowling (których po prostu nie lubię), a także zachwytami nad talentem młodej (21) pisarki, która z miejsca podpisała umowę na 3 części z wydawnictwem, a w planie ma ich siedem. No, ale skoro powiedziało się a, trzeba powiedzieć b. Może na początek krótkie wyjaśnienie dlaczego zdecydowałam się na "recenzję na żywo". Otóż, wydawnictwo pokusiło się o dość nietypową formę przekazania książki do recenzji. Zamiast "My wyślemy książkę, a Ty napiszesz nam recenzję" zostałam mianowana Medium, czyli kimś kto pośredniczy między światem książki a czytelnikami. Z tego powodu postanowiłam także napisać recenzję, która nie będzie standardowa. Tak powstał pomysł "Recenzji na żywo". Nie wiem jak to wyjdzie, ale spróbować n...

Droga Drodze Drogą w Drodze i na Drodze i po Drodze. "Chłopcy 2: Bangarang" [recenzja]

Bardzo przyjemnie czytało mi się pierwszą część "Chłopców" - miała własny rytm, niezłego kopa, ciekawie łączyła motywy znane nam z lektury "Piotrusia Pana" i serialu "Sons of Anarchy" - ot, idealna lektura na jeden strzał (i ustawienie na półce, bo SQN się postarało, wydało książkę ładnie i w przystępnej cenie) - dlatego też z ciekawością sięgnąłem po kontynuację. W "Chłopcach" czytelnik dopiero poznawał ekipę z Nibylandii, tajemnice dotyczące Skrótu, wpływ magii na rzeczywistości - gdzieś tam w tle czaiła się złowroga obecność Piotrusia, spajając ze sobą kolejne opowiadania, jednak rytm tego zbioru opowiadań nie wymagał niczego więcej, żeby wszystko ładnie grało. Inaczej sprawa się ma z tomem drugim: tutaj wiemy już kto, z kim, gdzie i jak, przydałoby się więc poza akcją wprowadzić jakąś intrygującą historię - w tomie drugim nie da się już ukryć jej braku przedstawianiem bohaterów czy kreacją świata. Streszczę wam więc jak owa się prezentu...

"Tancerze Burzy", czyli diesel punk w klimacie sushi [recenzja]

Cava miał "Króla kruków", Agu "Szklany Tron", ja natomiast zabrałem się za lekturę "Tancerzy Burzy". Pora na ostatnią recenzję z naszego uroborosowego triatlonu. Zwykle jak ognia unikam książek, filmów, gier czy seriali, które choć oparte na japońskiej kulturze, tworzone są przez zachodnich twórców. Jest ona na tyle nam obca, że próby przedstawienia jej szerszemu gronu nie wychodzą najlepiej. Albo traci się cały fascynujący pierwiastek tajemniczości i odrębności, albo tworzy kulturowy młotek, po ciosie którym odbiorca nie jest się w stanie pozbierać. Wyposażony więc w odpowiedni zestaw sceptycyzmu przystąpiłem do lektury i... szybko otworzyłem książkę na końcu, w miejscu, gdzie znajduje się słowniczek. Zalecam zresztą wszystkim czytelnikom rozpoczęcie lektury właśnie od niego, bo potem, kiedy akcja nabierze tempa, nie ma już czasu na wplatanie wyjaśnień w tekst, ani odrywanie się od niego tylko po to, żeby szukać definicji. Sam słowniczek (dwanaście...