Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Marcin Mortka

Geek Workshop. Moda z Szepczącego Lasu. Świecą w ciemności!

W moim ostatnim wpisie wspominałam, że jest sporo planów i pomysłów na kolejne koszulki. Tym razem z okazji zbliżającego się Dnia Dziecka zrobiłam koszulki z motywem zaczerpniętym z książki o Tappim, który mieszka w Szepczącym Lesie. Jak powstawały. Używałam tych samych co ostatnio farb do tkanin , a ponieważ mam tylko kilka podstawowych kolorów musiałam je mieszać do uzyskania innych odcieni - dzięki temu koszulki są na swój sposób niepowtarzalne, bo ciężko jest uzyskać dwa razy ten sam kolor przy mieszaniu farb. Najfajniejsze są elementy świecące w ciemności. Przy pierwszej świecą białe fragmenty żagla, a przy drugiej białe części na rękawach (niestety aparat nie ogarnia i nie mogę pokazać tego na zdjęciach ;/). Koszulki są prezentem dla synów autora wspomnianej książki - Marcina Mortki . Koszulka pierwsza - dla Wojtka. Koszulka numer dwa - dla Michała. W trakcie tworzenia powyższych projektów Lil zażyczyła sobie bluzkę z Chicho...

Kilka słów o Marcinie Mortce - rok z polskimi autorami fantastyki

Niestety moje egzemplarze książek O'Briana i tych z Tappim znajdują się obecnie na wypożyczeniu. Przed napisaniem tego tekstu zerknąłem sobie na posiadane przeze mnie książki autorstwa Marcina Mortki (a mam niemal wszystkie i większość tłumaczeń) - wiecie, sprawdzić dokładnie co i kiedy czytałem, przypomnieć sobie wrażenia z lektury, no i przede wszystkim - wybrać do polecenia książkę, od której najlepiej rozpocząć przygodę z tym autorem. I nie dałem rady. Drugiego polskiego pisarza fantastyki z takim tematycznym rozmachem raczej nie znajdziecie. Gdyby nie otwartość i życzliwość Marcina, na pewno podejrzewałbym go o to, że jest przysłanym z przyszłości cyborgiem, który ma zalać współczesny nam świat ogromną ilością pomysłów - taka literacka wersja dobrego Terminatora. Wiem, że to nieco sztampowe hasło, ale w tym wypadku naprawdę prawdziwe - w twórczości Mortki każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie.  Dla dzieci (i rodziców) są bajkowe przygody wikinga Tappiego, nieco s...

Zagubieni: Inwazja [recenzja]

Kosmiczny kot Głuszek Trochę zaczynam zazdrościć młodszym czytelnikom, którzy rozpoczynają teraz swoją przygodę z literaturą. Poza seriami, które z ogromną przyjemnością pochłaniałem w ich wieku (Pan Samochodzik!), mają też obecnie do wyboru nowe, świetne cykle: "Feliks, Net i Nika", "Kroniki Archeo", "Tappi", a teraz także "Zagubieni". Andrzej Pilipiuk (coś często na blogu wspominam o jego wypowiedziach, cóż, niezależnie od tego jak oceniam poszczególne jego książki, zwykle ma naprawdę sporo ciekawego do powiedzenia) mówił o tym, że polscy pisarze fantastyki powinni "odzyskać" segment książek dla dzieci i młodzieży, zagarnięty przez zachodnich autorów.  Zgadzam się z nim w tym względzie, a jak widać rynek nie lubi próżni i takie właśnie działania możemy obecnie obserwować. To cieszy. "Zagubieni" to space opera, kierowana do nastoletniego czytelnika (moim zdaniem głównie 8-13), jednak nieco dojrzalsi czytelnicy rów...