Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą el_Browarre
W czasach, gdy wampiry stały się błyszczącymi w słońcu miłośnikami nastoletnich ciap, „Amerykański Wampir” Scotta Snydera rzuca głęboki cień na „Zmierzch” oraz jego klony. Stworzonej wraz z Rafaelem Albuquerque serii komiksów gatunkowo znacznie bliżej do XIX-to wiecznego horroru, niż współczesnych interpretacji wampirzego mitu: Snyder potrafi w znakomity sposób czerpać z klasyki i filtrować ją przez swą bogatą wyobraźnię, w efekcie czego otrzymujemy wciągającą współczesną opowieść grozy. W szóstym tomie cyklu autor postanowił jednak wpuścić do wykreowanego świata także innych twórców. Jak z tym niełatwym zadaniem poradzili sobie jego koledzy po fachu? Już pierwszy rzut oka na okładkę szóstego tomu „Amerykańskiego Wampira” wystarczył, żeby szybciej zabiło mi serce; nie dlatego, że znajduje się na niej wykręcona w gniewnym grymasie twarz jednego z krwiopijców (to dopiero przy drugim spojrzeniu) lecz z powodu kilku literek. Koło siebie znajdowały się nazwiska takich tuzów wspó...

X-Men: Apocalypse [recenzja] BEZ SPOILERÓW

Bryan Singer stanął przed nie lada wyzwaniem – stworzone w znacznej mierze przez niego filmowe uniwersum X-Men w tym roku obchodzi już szesnaste urodziny. To wystarczająco dużo czasu, żeby znudzić widza i przy okazji samemu stracić pomysł na to, czym jeszcze można zaskoczyć. „X-Men: Apocalypse” to także wielkie wyzwanie ze względu na postać tytułowego antagonisty, jednego z najsłynniejszych komiksowych złoczyńców Marvela. Jak z tymi zadaniami poradził sobie reżyser? „X-Men: Apocalypse” kontynuuje historię zapoczątkowaną przez „X-Men: Pierwsza Klasa” oraz „X-Men: Przeszłość Która Nadejdzie” i znajomość obu tych filmów (lub przynajmniej drugiego) jest dla zrozumienia całości konieczna. Co prawda akcja przeskakuje do lat 80., a na ekranie pojawia się szereg nowych postaci, ale prym w opowieści ponownie wiedzie trio Xavier, Magneto, Mystique. Losy całej trójki rozdzieliły się po wydarzeniach z lat 70., kiedy to mutanci ujawnili się światu, jednak wraz z pojawieniem się Apocalyp...

Wonder Woman: Krew [recenzja]

Choć Wonder Woman jest najpopularniejszą superbohaterką na świecie, polski czytelnik jak dotąd nie miał wielu okazji do zapoznania się z waleczną Amazonką. Jeśli jednak wraz z kampanią promocyjną (nieszczęsnego) „Batman v Superman. Świt Sprawiedliwości” zainteresowaliście się postacią Diany, na rynku dostępna jest idealna pozycja od której można rozpocząć przygodę z Wonder Woman. „Wonder Woman: Krew” to pierwszy tom przygód Amazonki, który ukazał się w ramach New 52, czyli restartu świata DC. Dzięki temu nowy czytelnik nie musi obawiać się tego, że nieznajomość uniwersum stanie na przeszkodzie czerpania radości z lektury. Zdecydowanie ważniejsza jest tutaj wiedza na temat greckiej mitologii, ponieważ Brian Azzarello opowiada nam historię, która w znacznie większym stopniu nawiązuje do antycznych korzeni bohaterki, niż tych komiksowych. Dzięki temu zabiegowi opowieść ta zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych dostępnych na rynku serii; „Wonder Woman” Azzarello znacznie bliżej...

Mad Max: Fury Road [recenzja]

Trwająca w Hollywood moda na remaki, rebooty oraz kontynuacje (uff, w końcu jakieś polskie słowo) znanych sprzed lat hitów jest wyjątkowo irytująca. Z tego też powodu słuchając doniesień dotyczących „Mad Max: Fury Road” byłem więcej niż sceptyczny. Spodziewałem się tandetnej i ugrzecznionej produkcji i nie sądziłem, że siedemdziesięcioletni George Miller jest w stanie pokazać jeszcze w kinie akcji coś ciekawego; w końcu w poprzednich latach zajmował się głównie „Happy Feet: Tupot małych stóp”. W równie wielkim błędzie nie byłem od czasu, kiedy marudziłem, że Heath Ledger nie da rady dobrze zagrać Jokera. Jeśli nie widzieliście jeszcze żadnej recenzji „Mad Max: Fury Road” (oraz samego filmu), istnieją jedynie trzy wytłumaczenia – ostatnie miesiące spędziliście w hibernacji do czasu premiery „Star Wars: The Force Awakens” i obudzono was zbyt wcześnie, udaliście się w ramach duchowej wędrówki do klasztoru w Himalajach lub wylądowaliście w więzieniu w Korei Północnej pod zarzutem sz...

Star Wars: Rebels, Sezon 1 [recenzja]

Jedną z rzeczy, które „odkryłem” w tym roku i nieodmiennie mnie zadziwia, jest to, że dorosło pokolenie, które lubi prequele „Gwiezdnych Wojen”. Jeszcze do niedawna była to dla mnie rzecz niewyobrażalna, ponieważ „Mroczne Widmo” i „Atak Klonów” uważam za filmy do gruntu złe (przy „Zemście Sithów” twórcy nieco się poprawili) i raczej nie byłem w swojej opinii osamotniony. Co jednak wspólnego ma ten wstęp ze „Star Wars: Rebels”? Otóż zatrudnieni przez Disneya twórcy stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem: mieli stworzyć animowany serial dla młodzieży, który mogliby oglądać także bardziej wiekowi fani, a przy tym pogodziłby fanów klasycznej trylogii i miłośników prequeli. Niemożliwe? Nie doceniacie potęgi Mocy! Akcja „Star Wars: Rebels” toczy się cztery lata przed wydarzeniami z „Nowej Nadziei”. Od czasu Wojen Klonów minęło już kilkanaście lat, Imperium z każdym dniem coraz bardziej umacnia swoją władzę, a ruch oporu w zorganizowanej postaci jaką znamy z filmów dopiero powsta...

Star Wars: Battlefront [recenzja]

Rok 2015 zdecydowanie należy do Gwiezdnych Wojen. Odkąd zaczęły się pojawiać kolejne produkty sygnowane tą marką i im bliżej do premiery filmu, w tym większym stopniu budzi się we mnie dzieciak, który kiedyś poświęcał temu uniwersum cały wolny czas. Przedostatnim punktem gigantycznej fali entuzjazmu miał się dla mnie stać Star Wars: Battlefront – gra, dla której postanowiłem złamać tegoroczne postanowienie niekupowania gier przed ukazaniem się recenzji. Potem jednak przyszła otwarta beta i mój entuzjazm bardzo szybko zmienił się w podejrzliwość. Czy to na pewno są te droidy, których szukamy? Star Wars: Battlefront jest sieciowym FPSem, który pozwala nam wcielić się w jednego z anonimowych żołnierzy na polu bitwy, raz po stronie Imperium, raz Rebelii. Od czasu do czasu mamy też możliwość zagrania jako jeden z bohaterów – Luke, Han i Leia po stronie dobra oraz Imperator, Darth Vader i Bobba Fett dla zwolenników nieco bardziej bezpośrednich rozwiązań. Do naszej dyspozycji od...

New Avengers: Wszystko Umiera [recenzja]

Po nieco cięższym w odbiorze dla nowego czytelnika „Avengers: Świat Avengers”, Egmont wydał pierwszy tom serii za którą odpowiada ten sam autor: Jonathan Hickman. „New Avengers: Wszystko Umiera”, bo o tym komiksie mowa, sprawi, że wszystko co działo się wcześniej zacznie nabierać sensu; ponieważ wydarzenia z obu komiksów splatają się ze sobą, czytanie jednego bez drugiego nie ma sensu. Co ciekawe, to właśnie „New Avengers”, choć opowiada o losach tajnej supergrupy bohaterów, wydaje się być przystępniejsze dla nowych czytelników. Uniwersum Marvela czeka zagłada. W wyniku inkursji kolejne wersje Ziemi zaczynają zderzać się ze sobą, niszcząc w ten sposób całe wszechświaty. Kiedy na trop owego zdarzenia trafia Czarna Pantera, zazwyczaj dumny aż do przesady władca Wakandy zwraca się o pomoc do jedynej grupy, która jego zdaniem może poradzić sobie z podobną sytuacją – Iluminati. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, kto w świecie superbohaterów Marvela podejmuje kluczowe decyzje? Takie ...

Dżungla [recenzja]

Zazwyczaj do powieści rodzimych debiutantów podchodzę niezwykle ostrożnie. Z jednej strony liczę na to, że właśnie trafiła mi w ręce nieodkryta jeszcze przez czytelników perełka, dzięki której za kilka lat będę mógł hipstersko opowiadać, jak to „czytałem X zanim jeszcze był sławny”. Z drugiej oczywiście czai się ryzyko, że zmarnuję cenny czas na grafomańskie wypociny. Jeśli w notatce na temat autora piszącego fantastykę pojawia się adnotacja, że nie posiada psa ani kota, alarm w mojej głowie wyje na całego! Debiutancka powieść Dariusza Sypenia przenosi nas w XXIII wiek, prosto na skolonizowanego przez ludzkość Marsa. Stopniowo jesteśmy zaznajamiani z regułami, jakimi rządzi się ludzka społeczność na Czerwonej Planecie. Terraformacja nie jest już największym problemem, z jakim mierzą się jego mieszkańcy. Zagrożeniem dla egzystencji zdaje się być nienaturalna dżungla, która zajmuje kolejne hektary ziemi. Już na jej obrzeżach awarii ulega wszelka elektronika, dlatego kolejne próby zbad...

Ucho od śledzia - wrażenia z seansu "Ant-Mana"

Przez długi czas byłem pewien, że "Ant-Man" będzie tym filmem, na którym Marvelowi w końcu powinie się noga. Bo jak nakręcić dobry film o facecie, który się kurczy i gania z mrówkami?! Po seansie "Guardians of the Galaxy" moje obawy nieco zmalały, a po obejrzeniu pierwszego zwiastunu zniknęły zupełnie. Wiedziałem już co Kevin Feige i jego zespół planują, i postanowiłem im zaufać.  "Ant-Man" daje nam dokładnie to, co możemy zobaczyć w zwiastunach: lekki film akcji, z nieodłącznymi elementami komedii, wymieszany z heist movies. Niestety połączenie tego wszystkiego z kinem superbohaterskim nie sprawdza się tak dobrze, jak mariaż thrillera i trykotów w "Captain America: Winter Soldier".  Bardzo ważnym elementem heist movies jest to, że w trakcie finalnego skoku czujemy ogromne napięcie. Czy uda się zrealizować genialny plan? Czy każdy zdąży wykonać swoje zadanie na czas? Co się posypie, jak bohaterowie z tego wybrną, i tak dalej. ...

"The Resistance" [recenzja]

Czy wy też lubicie, kiedy w czytanej przez was książce lub oglądalnym filmie nagle pojawia się fabularny zwrot, a jeden z głównych bohaterów okazuje się zdrajcą? Wyobraźcie więc sobie, że wasi znajomi są znacznie mniej przewidywalni niż scenarzyści z Hollywood, kłamią lepiej niż zawodowi szpiedzy z podpiętym akumulatorem, a przy tym potrafią wbić wam nóż w plecy kiedy najmniej się tego spodziewacie. Tak właśnie prezentuje się rozgrywka w „The Resistance” - grze, której drugie wydanie właśnie ukazało się na rynku. Na czym jednak polega rozgrywka „The Resistance”? Jeśli graliście kiedyś w „Mafię”, to szybko zrozumiecie o co chodzi. Gracze (od 5 do 10) w sekrecie losują karty tożsamości – część z nich zostaje rebeliantami walczącymi z systemem, pozostali zaś są agentami Molocha, dążącymi do zniszczenia tych pierwszych. Podobnie jak we wspomnianej Mafii wszyscy gracze zamykają oczy, aby agenci mogli poznać swoją tożsamość i rozpocząć próby sabotowania całej grupy. Następnie pie...

SS Gate [komentarz]

Takiej lawiny hejtu nie widziałem w sieci od czasu, kiedy kilku nawiedzonych ludzi odkryło w supermarkecie, że mięso bierze się ze zwierząt. Reaktywowane na portalu PolakPotrafi.pl czasopismo Secret Service znów upadło, a znana z jego poprzedniego pogrzebu atmosfera powraca w zwielokrotnionej formie - wtedy wszak nie było jeszcze portali społecznościowych. Jak zwykle pierwsze skrzypce we wszystkim gra Dupa Pegaza, a w ekwilibrystyczny sposób z całej afery próbuje wyjść wydawca, wyskakujący z propozycją kontynuowania "partyjnej linii" pod nazwą "Pixel". Załóżcie sztormiaki i otwórzcie parasole, bo to nie mogło się udać... Przybliżę całą historię tym, którzy jej nie znają, albo nie śledzą wydarzeń zbyt dokładnie: twórca imprezy retro dla graczy, czyli Pixel Heaven, Robert Łapiński wraz z dawnym redaktorem Secret Service Piotrem "Miczem" Mańkowskim wpadają na pomysł, żeby stworzyć czasopismo o grach retro, kierowane do dorosłego już gracza. Na jedne...

Szorty #3

Dawno już nie było szortów, a przecież patrząc za okno łatwo zauważyć, że pogoda ku temu idealna. Dzisiaj poznamy książki nominowane do Zajdla – Dada pokusił się nawet o podanie nominacji kilka dni przed terminem, ale wbrew pozorom umiejętności godnych Nostradamusa to wcale nie wymaga. Generalnie zgadzam się z jego przewidywaniami, tylko Szostaka wymieniłbym na Jadowską, a Grzędowiczowi prorokował zwycięstwo nad Ćwiekiem. O samych nominacjach pojawi się osobny tekst, kiedy już je poznamy. Ostatnio Fabryka Słów postanowiła wrócić do tradycji „nieważne jak o tobie mówią, ważne, że mówią” i tak doczekaliśmy się całej serii nie do końca zrozumiałych, za to szeroko i negatywnie komentowanych decyzji. Polska odpowiedź na "Grę o Tron"! AŻ TRZY GŁÓWNE WĄTKI! Najpierw nieco już zaległa sprawa z podziałem „Przebudzenia Lewiatana” na 2 osobne tomy (o tym więcej w recenzji, napiszę jakoś na dniach), potem kretyńska akcja marketingowa z reklamowaniem nowej książki Forysia j...