Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

Fotorecenzja, czyli Kodeks bracholi pod ostrzałem obiektywu

Była już eksperymentalna recenzja na żywo, to tym razem będzie foto recenzja. Jednak w tym przypadku nie sposób było to zrobić inaczej, bo tekst zawarty w książce (nie wiem czy można nazwać to pełnoprawną książką, chyba nie...) nie pozwala na rozpisywanie się.  Pierwszą rzeczą, na którą się zwraca uwagę jest wydanie - twarda oprawa, strony stylizowane, może tylko trochę za duże jest zdjęcie Barney'a na okładce, ale z drugiej strony to w końcu on jest pierwszym Bracholem.


No przecież przed chwilą właśnie to napisałam...

Kodeks składa się, oprócz treści samego kodeksu, z kilku dodatków - m.in. tłumaczy kim jest brachol, jaka jest geneza bracholstwa, słowniczek, kilka poprawek do części właściwej (zapewne naprędce wymyślonych przez Barney'a w ramach jego aktualnych potrzeb) oraz pogwałcenia, które zawierają kary jakie można nakładać na bracholi.

Każdy fan HIMYM wie na jakim dokumencie został spisany Kodeks Bracholi. Nie mogło tego zabraknąć.


Każda strona kodeksu to jeden artykuł…

Kilofem w Ocean

Nie pamiętam kiedy ostatnio zachwyciła mnie jakaś książka. Nie wiem czy to przez spaczony gust, czy może raczej niefortunny dobór lektur, ale za każdym razem potrafiłem wskazać co w danej pozycji nie pasuje i zacząć kręcić nosem. Z tym większą przyjemnością odkryłem, że „Ocean na końcu drogi” jest wyjątkiem. 
Twórczość Neila Gaimana lubię od lat. Wszystko zaczęło się dość nietypowo, z przysłowiowego braku laku. Stałem w księgarni przed półką z fantastyką i usilnie próbowałem wytypować coś do przeczytania. Ostatecznie wybór padł na „Nigdziebądź”. Przeważył intrygujący tytuł i dobre opinie zasłyszane tu i ówdzie. Wsiąknąłem. Kupowałem co się dało, od książek począwszy, przez zbiory (czy może raczej zbiorki patrząc na objętość) opowiadań z powtarzającymi się tekstami aż po komiksy i filmy oparte o twórczość.

Co prawda nie podszedłem do lektury bez obaw. Od dnia ujrzenia książki (choć powinienem nazwać ją minipowieścią, ustrojstwo jest cienkie, ale do tego jeszcze wrócimy) na półce do zak…