Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2015

Sly Cooper: Złodzieje w czasie, czyli kilofem w szopa

Czasem bywa tak, że człowiek ma powyżej uszu trudnych walk z bossami, dziesiątek godzin eksploracji albo strzelania do kolejnych fal przeciwników. Chce wtedy usiąść i odprężyć się, grając w coś niezbyt skomplikowanego. Odkryłem u siebie ten stan, gdy zwabiony wizją łatwej platyny oraz pozytywnymi wspomnieniami z poprzednich części odpaliłem „Sly Cooper: Złodzieje w czasie”.
Do tytułu podchodziłem sceptycznie, głównie ze względu na zmianę studia odpowiedzialnego za stworzenie czwartej części przygód szopa-złodzieja. Pierwsze trzy tytuły wyszły spod ręki Sucker Punch Productions (znanego ze świetnej serii InFamous) i przesiadka na kompletnie mi nieznanych Sanzaru Games wywołała wątpliwości, które ostatecznie okazały się nieuzasadnione. Ale zacznijmy tradycyjnie, od wprowadzenia.
Rodzina Cooperów z pokolenia na pokolenie przekazywała sobie księgę „Thievius Raccoonus”, która jak można wnioskować z tytułu, zawiera wszelkie wypracowane na przestrzeni wieków sztuczki pozwalające skuteczniej …

Tropiciel, czyli kilofem w komandosa [recenzja]

Vladimir Wolff dał się poznać jako bardzo dobry autor książek z gatunku thrillera wojennego. Dlatego gdy tylko usłyszałem o tym, że próbuje sił przy sensacji z mocnymi akcentami szpiegowskimi, postanowiłem sprawdzić jak radzi sobie na tym gruncie. Czy ta zmiana wyszła powieści na dobre? Czy może raczej Wolff powinien zostać przy sprawdzonej tematyce?
Napięcia na linii Warszawa-Moskwa to obecnie szara rzeczywistość, ale jeśli dodać do tego zabójstwo polskiego dyplomaty w stolicy Rosji, to otrzymamy mieszankę wybuchową.Cała sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy do Polski przylatuje przyrodni brat zamordowanego, amerykański komandos, Matt Pulaski. Jeśli, drodzy czytelnicy, waszym oczom w tym momencie rysuje się postać w stylu Jasona Bourne’a albo innego Franka Martina (grany przez Stathama bohater „Transportera”), to trafiliście w dziesiątkę. Pulaski to idealny przykład postaci w stylu Gary’ego Stu (męskiego odpowiednika Mary Sue). Perfekcyjnie wyszkolona, bezwzględna maszyna do …