Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą recenzja_Agu

Wybawiciele odeszli. Tron z czaszek. [recenzja]

Peter V. Brett rozpoczyna czwarty tom cyklu, dokładnie w momencie zakończenia „Wojny w blasku dnia”. Jakby czytelnicy nie musieli tyle czekać na kolejną powieść, jakby tylko na chwilę odszedł od monitora, aby zaparzyć kawę. Nadal trwamy w szoku po ostatnich wydarzeniach, zupełnie jak bohaterowie, którzy byli świadkami pojedynku pomiędzy Ahmannem oraz Arlenem.   Zakątek Drwali oraz Lenno Evrama zostały pozbawione swoich Wybawicieli. Inevera, pierwsza żona Shar’Dama Ka, musi poradzić sobie z wewnętrznymi napięciami pomiędzy plemionami i za wszelką cenę utrzymać władzę, dopóki Ahmann nie wróci. Bo przecież wróci, prawda? Leesha, oprócz zajmowania się szkoleniem nowych Zielarek, musi w końcu zdecydować kiedy wyjawić swój wielki sekret. Rojer natomiast zacznie lepiej rozumieć, co znaczy mieć za żonę, nie jedną, ale dwie Krasjanki. Natomiast Renna wyrusza na poszukiwanie Arlena... i ślad po niej ginie. W przypadku poprzednich tomów autor skupiał się na konkretnej po...

Cormoran Strike po raz drugi. Jedwabnik [recenzja]

Pisząc recenzję „Wołania kukułki” wspominałam, że przeczytam kolejny tom o Cormoranie głównie ze względu na to, iż mam nadzieję, że Rowling wciąż może mnie czymś zaskoczyć. Niestety nadal tego nie zrobiła, ale małymi kroczkami... Kolejna odsłona przygód Cormorana Strike’a – detektywa, kalekiego weterana wojny w Afganistanie i zgorzkniałego faceta w jednym - rozpoczyna się kilka miesięcy po rozwiązaniu sprawy morderstwa modelki Luli Landry. Wraz z Robin, która z tymczasowej asystentki stała się asystentką na stałe, nie mogą narzekać na brak zleceń. Niestety te wirują jedynie wokół niewiernych małżonków i oszukujących partnerów biznesowych. Może właśnie dlatego gdy w biurze pojawia się Leonora Quine, uparta i ani trochę nie wyglądająca jakby było ją stać na usługi Strike’a, żona zaginionego pisarza, detektyw pozbywa się klienta z grubym portfelem i postanawia znaleźć Owena Quine’a.  Z opisu wydawcy wiadomo, że Cormoranowi udaje się znaleźć pisarza, niestety ten ...

Każdy ma prawo do decydowania o własnym losie. Wszechświat kontra Alex Woods [recenzja]

Jak często zdarza wam się, że po skończeniu książki musicie chwilę zastanowić się nad tym co przeczytaliście? Przyznam, że mnie zdarza się to niezmiernie rzadko. W natłoku książek czekających w kolejce oraz, co często ma miejsce, w przypadku zakończenia danej lektury w metrze – zazwyczaj sięgam po kolejną bez dłuższej kontemplacji nad treścią. Zwłaszcza, gdy książka jest typową przedstawicielką literatury rozrywkowej. W przypadku debiutanckiej powieści Gavina Extence'a „Wszechświat kontra Alex Woods” było jednak odwrotnie . Nie dość, że po przeczytaniu ostatniego zdania potrzebowałam dłuższego czasu na otrząśnięcie się, to także w trakcie lektury zadawałam sobie mnóstwo pytań, na które czasem trudno było mi samej odpowiedzieć. I nawet teraz, na długo po przeczytaniu tej powieści, na niektóre z nich nie znajduję odpowiedzi. Początek historii Alexa jest... zwyczajny. Mimo wypadku (chłopiec został trafiony meteorytem), który w oczach wszystkich uczynił go wyjątkowym, jest o...

Damn You Beckett! Zapisane w kościach [recenzja]

Drugi tom to zazwyczaj większe wyzwanie niż debiutancka powieść. Czytelnicy mają oczekiwania, książka musi być lepsza pod każdym względem od swojej poprzedniczki. Czy tak było z „ Zapisane w kościach” , kolejnym tomem cyklu o antropologu sądowym Davidzie Hunterze? Do książki podchodziłam dość sceptycznie, właśnie ze względu na obawę o jakość. Na szczęście szybko okazało się, że niepotrzebnie się obawiałam i po raz kolejny pozwoliłam się autorowi wciągnąć w próbę rozwikłania tajemnicy nietypowego morderstwa. Zarys fabuły jest zbliżony do tego z „Chemii śmierci” (nasza recenzja) . W małym,   położonym na wyspie miasteczku, gdzie wszyscy się znają, zostaje znalezione spalone ciało. Zagadka jest tym bardziej intrygująca, że krajobraz wokół zwłok pozostał bez zmian. Jedynym elementem wskazującym na to, że spłonęły właśnie w tym miejscu jest okopcony sufit. Z początku mieszkańcy Runy nie wierzą, że mordercą może być ktoś z nich, szczególnie, że   ofiarą jest osoba ...

Przecież to Rowling! Wołanie kukułki [recenzja]

„Robert Galbraith to J.K. Rowling”. Gdy ta wiadomość obiegła świat, „Wołanie kukułki”, powieść, która nie odniosła znaczącego sukcesu na rynku, z dnia na dzień stała się bestsellerem. Bez tej sensacji książka zapewne zostałaby przeczytana tylko przez fanów gatunku, pozostając jedynie „dobrze zapowiadającym się debiutem”. Kto wie, może nawet nie zostałaby wydana w Polsce? Bardzo możliwe, że ja także bym jej nie przeczytała. Nowa powieść autorki Harry'ego Pottera (czy kiedyś pozbędzie się tej łatki?) tak jak „Trafny wybór” skierowana jest do dorosłego czytelnika. Tym razem Rowling postawiła na kryminał, który przywołuje na myśl klasyków gatunku, z Agathą Christie na czele, i całymi garściami czerpie ze schematów. Lula Landry, sławna supermodelka, ląduje na ulicy pod swoim londyńskim apartamentem chwilę po tym jak... No właśnie. Wypadła? Wyskoczyła? Czy może ktoś jej w tym pomógł? Policja szybko zamyka śledztwo orzekając, iż skoro modelka borykała się z problemami, wśr...