Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą film

Dzień Niepodległości: Odrodzenie, czyli jak o mało nie wyszedłem z kina pobity własnymi facepalmami

Nie lubię, łagodnie rzecz ujmując, kiedy złych filmów broni się hasłami typu „bo to na wyłączenie myślenia”, „czego się spodziewałeś od kina akcji”, „to tylko rozrywka”. W ten sposób sami widzowie tworzą wymówki dla hollywoodzkich twórców i pozwalają na produkowanie coraz gorszych jakościowo blockbusterów (jak np. robi to Michael Bay). Nie znaczy to oczywiście, że do każdego filmu przykładam tę samą miarę i od „Szybkich i Wściekłych” oczekuję moralnych dylematów. Nie cierpię jednak, kiedy producent traktuje widza niczym skończonego idiotę. Gdzieś na pograniczu złych produkcji istnieje jeszcze osobna kategoria, bardzo subiektywna, tak zwane guilty pleasure, w której lądują filmy, które nawet kiedy wiemy, że są kiepskie, sprawiają nam przyjemność. Przykładem takiej właśnie rozrywki zawsze był dla mnie „Dzień Niepodległości” Kiedy dwadzieścia lat temu jako chłopiec (na tyle młody, że do kina poszedłem z rodzicami), oglądałem „Dzień Niepodległości” byłem tym filmem oczarowany i nie...

X-Men: Apocalypse [recenzja] BEZ SPOILERÓW

Bryan Singer stanął przed nie lada wyzwaniem – stworzone w znacznej mierze przez niego filmowe uniwersum X-Men w tym roku obchodzi już szesnaste urodziny. To wystarczająco dużo czasu, żeby znudzić widza i przy okazji samemu stracić pomysł na to, czym jeszcze można zaskoczyć. „X-Men: Apocalypse” to także wielkie wyzwanie ze względu na postać tytułowego antagonisty, jednego z najsłynniejszych komiksowych złoczyńców Marvela. Jak z tymi zadaniami poradził sobie reżyser? „X-Men: Apocalypse” kontynuuje historię zapoczątkowaną przez „X-Men: Pierwsza Klasa” oraz „X-Men: Przeszłość Która Nadejdzie” i znajomość obu tych filmów (lub przynajmniej drugiego) jest dla zrozumienia całości konieczna. Co prawda akcja przeskakuje do lat 80., a na ekranie pojawia się szereg nowych postaci, ale prym w opowieści ponownie wiedzie trio Xavier, Magneto, Mystique. Losy całej trójki rozdzieliły się po wydarzeniach z lat 70., kiedy to mutanci ujawnili się światu, jednak wraz z pojawieniem się Apocalyp...

Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów [recenzja] BEZ SPOILERÓW

Po ośmiu latach, jakie minęły od czasu będącego faktycznym początkiem Marvel Cinematic Universe „Iron Mana” zacząłem odczuwać lekkie znużenie kinem superbohaterskim tworzonym przez Disneya. Uczuciu temu na pewno nie pomógł średni „Czas Ultrona” oraz fatalne „Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości” od konkurencyjnego DC; biorąc pod uwagę zbliżoną tematykę oraz datę premiery od porównań do tego drugiego filmu nie da się zresztą uciec. Na „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów” szedłem więc ze sporymi obawami. Tym większy był jednak mój entuzjazm po wyjściu z sali kinowej! „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów” rozpoczyna się w podobny sposób, jak jego komiksowy odpowiednik, od nieudanej akcji superbohaterów, w wyniku której giną cywile. W efekcie tych zdarzeń herosi zmuszeni są poradzić sobie z dyplomatycznym kryzysem, co z kolei prowadzi do rozłamu w samej drużynie. Tony Stark dąży bowiem do zwiększenia kontroli nad działaniami ludzi obdarzonych mocami, natomiast Steve Rogers, pamię...

Deadpool, czyli gdy życie daje ci cytryny, zrób z wrogów shish kebab [recenzja]

Niedoświadczony reżyser, scenarzyści bez imponującego CV, aktor skompromitowany nie w jednej, a w dwóch adaptacjach komiksów. Do tego niewielki budżet, kategoria wiekowa R oraz smród ciągnący się po Hollywood za Najemnikiem z Gębą od czasu debiutu na srebrnym ekranie. Wydaje się wam, że wymieniłem wszystkie obawy związane z tym filmem? Skąd! Lista ciągnie się jeszcze naprawdę długo: czy humor będzie zróżnicowany, czy scenom walki nie zabraknie ciekawej choreografii i tak dalej. Gdyby przygotować charakterystykę filmowej klapy, „Deadpool” spełniał wszystkie warunki do tego, żeby być tegoroczną „Fantastyczną Czwórką”. Widocznie nawet karma była zniesmaczona tym, co zobaczyła w „X-Men Origins: Wolverine” oraz „Green Lantern” i postanowiła dać Ryanowi Reynoldsowi ostatnią szansę, dzięki czemu otrzymaliśmy film spełniający, z nawiązką, wszystkie oczekiwania fanów! Podczas fantastycznej kampanii reklamowej, twórcy reklamowali „Deadpoola” jako idealny film na walentynki; wydawało si...

Mad Max: Fury Road [recenzja]

Trwająca w Hollywood moda na remaki, rebooty oraz kontynuacje (uff, w końcu jakieś polskie słowo) znanych sprzed lat hitów jest wyjątkowo irytująca. Z tego też powodu słuchając doniesień dotyczących „Mad Max: Fury Road” byłem więcej niż sceptyczny. Spodziewałem się tandetnej i ugrzecznionej produkcji i nie sądziłem, że siedemdziesięcioletni George Miller jest w stanie pokazać jeszcze w kinie akcji coś ciekawego; w końcu w poprzednich latach zajmował się głównie „Happy Feet: Tupot małych stóp”. W równie wielkim błędzie nie byłem od czasu, kiedy marudziłem, że Heath Ledger nie da rady dobrze zagrać Jokera. Jeśli nie widzieliście jeszcze żadnej recenzji „Mad Max: Fury Road” (oraz samego filmu), istnieją jedynie trzy wytłumaczenia – ostatnie miesiące spędziliście w hibernacji do czasu premiery „Star Wars: The Force Awakens” i obudzono was zbyt wcześnie, udaliście się w ramach duchowej wędrówki do klasztoru w Himalajach lub wylądowaliście w więzieniu w Korei Północnej pod zarzutem sz...

I am Groot! Guardians of the Galaxy [recenzja]

© http://screenrant.com Zwykle na filmy Marvela chodzę solidnie przygotowany - wiem na jakich komiksach opiera się scenariusz, jacy bohaterowie i przeciwnicy się pojawią, zawczasu zaznajamiam się z tymi historiami, lub chociaż ich streszczeniami i biosami postaci. W przypadku Guardians of the Galaxy zapoznałem się jedynie z krótkimi charakterystykami i poszedłem do kina "na żywioł" (anarchia tak bardzo), szczególnie że komiksowe przygody GotG przed zapowiedzią filmu nie należały do pierwszej ligi... Natomiast po premierze drużynę kosmicznych wyrzutków powinno wywindować na pierwsze miejsce na listach sprzedaży! Gunn swoim scenariuszem nie stworzył nic, czego już wcześniej byśmy wielokrotnie nie widzieli, chociażby (trzymając się konwencji space opery) w przypadku Firefly czy Star Wars, jednak wszystkie znane i lubiane motywy połączył w sposób arcymistrzowski - to nie prowizoryczna operacja, po której zostają ślady szwów, klejenia i plastry, to space opera doskon...

Mokry sen kryptozoologa. Godzilla [recenzja]

W kinie zwykle zachowuję się spokojnie - nie cierpię rozmów w trakcie seansu, nie zdarza mi się reagować zbyt emocjonalnie, ba, nawet jeść w kinie nie lubię, żeby nikomu nad głową nie szeleścić. Na "Godzilli" pierwszy raz od czasu "Avengers" miałem ochotę podskakiwać i krzyczeć "Fuck yeah!". Na film wybierałem się z umiarkowaną nadzieją - trailery zrobiły na mnie ogromne wrażenie (i nie pokazały przesadnie wiele, co zaliczam na duży plus), jednak w pamięci wciąż miałem fatalny remake Rolanda Emmericha z 1998 roku. Kto nie zna, nie musi tracić dwóch godzin cennego czasu, wystarczy obejrzeć ten filimik od Honest Trailers.  Zaczyna się spokojnie, choć bardzo klimatycznie. Wszystko otacza aura spisku, rządowej i wojskowej tajemnicy, co rozbudza nadzieje widza na ciekawą fabułę. Niestety szybko zostajemy sprowadzeni na ziemię, ponieważ historia podąża w stronę typowego, hollywoodzkiego banału. Nie pomaga też w tym drewniane aktorstwo (Ken Watan...

Tony Stark 1, czyli Iron Man 3 [recenzja]

Piątkową nocą redakcja (2/3 razem, 1/3 osobno, za to na NMF) wybrała się na seans Iron Mana 3 - chyba nie sądziliście, że sobie ten film odpuścimy?! Czas na moją recenzję i wrażenia reszty gangu - z racji tego, że zakładam z góry, że każdy czytelnik tego bloga widział już IM3, tekst ZAWIERA SPOILERY . Zostaliście ostrzeżeni, żeby mi potem płaczu nie było. el Browarre: Wraz z trzecią częścią zmieniła się osoba reżysera oraz scenarzysty - Johna Favreau  (ponownie wciela się w Happy'ego) zastąpił Shane Black, znany głównie z Zabójczej Broni (uwierzycie, że ten film ma już 26 lat?). Co prawda część druga nie była tak dobra, jak pierwsza, nie widziałem jednak powodu do rotacji na wspomnianych stanowiskach, w związku z czym miałem nieco obaw, czy wyjdą one na dobre. Na szczęście Black udowodnił, że warto było mu zaufać, tworząc film, który nie odcina się od poprzednich, wprowadza jednak do znanej serii wiele własnych pomysłów - tym razem ilość scen akcji została ogra...