Czy wy też lubicie,
kiedy w czytanej przez was książce lub oglądalnym filmie nagle
pojawia się fabularny zwrot, a jeden z głównych bohaterów okazuje
się zdrajcą? Wyobraźcie więc sobie, że wasi znajomi są znacznie
mniej przewidywalni niż scenarzyści z Hollywood, kłamią lepiej
niż zawodowi szpiedzy z podpiętym akumulatorem, a przy tym potrafią
wbić wam nóż w plecy kiedy najmniej się tego spodziewacie. Tak
właśnie prezentuje się rozgrywka w „The Resistance” - grze,
której drugie wydanie właśnie ukazało się na rynku.
Tak naprawdę cała
rozgrywka toczy się jednak nad planszą i to właśnie tutaj „The
Resistance” błyszczy. Atmosfera potrafi stać się tak gęsta, że
można kroić ją nożem – wzajemne podejrzenia, dezinformacja,
odciąganie uwagi od innych graczy, wypominanie sobie
najdrobniejszych gestów – agenci zrobią wszystko, żeby sabotować
działania ruchu oporu, a rebelianci w swojej podejrzliwości mogą
wykryć ich po najmniejszym drgnięciu powieki. Uwierzcie mi, nigdy
jeszcze trzepot rzęs nie był dla mnie tak głośny jak wtedy, kiedy
nasłuchiwałem unoszonych przez agentów powiek!
„The Resistance”
potrafi też stać się grą nieco bardziej taktyczną, kiedy
wprowadzimy do niej dodatki w postaci kart intryg; nie wpływają one
na ogólne wrażenia płynące z rozgrywki, potrafią ją jednak w
dużym stopniu urozmaicić, na przykład poprzez konieczność
ujawnienia głosowania jednego z graczy.
Wszystkie elementy
wykonane zostały na wysokim poziomie – począwszy od kart
tożsamości, przez plansze z torem rund, aż po kartoniki graczy
biorących udział w misjach. Jedyne zastrzeżenie mogę mieć do
znacznika rundy, który po
wyciągnięciu z wypraski wygląda jak kawałek tektury do
wyrzucenia. Instrukcja jest przejrzysta i dobrze napisana, a wydawca
Portal Games dodatkowo udostępnia film z zasadami.
Zaskoczyła mnie nieco
cena nowego „The Resistance” - 60 złotych (za sklepem wydawcy)
to dwa razy więcej niż kosztowało pierwsze wydanie, a dodanie
kilku kartoników i planszetek oraz zmiana oprawy graficznej nie
uzasadniają aż tak dużego skoku ceny. Niewiele więcej kosztuje
zawierający pokaźniejszą liczbę komponentów „Bang” - gra
także łącząca prostotę z dużą interakcją i koniecznością
blefowania. Jeśli jednak trochę poszukacie, znajdziecie nowe
wydanie w cenie 45 złotych, co jest rozsądną kwotą w stosunku do
zawartości.
„The Resistance” to
moim zdaniem jeden z najlepszych tytułów towarzyskich, jakie są
dostępne na rodzimym rynku. Prostota zasad w połączeniu z ogromną
interakcją sprawiają, że dobrze może się przy niej bawić
zarówno doświadczony gracz jak i żółtodziób. Na jej korzyść działa też to, że w trakcie gry nikt nie może odpaść, jak to ma miejsce chociażby we wspomnianym wcześniej "Bang". Należy jednak
pamiętać, że jest to gra, przy której sami tworzymy klimat, i
chociaż twórcy bardzo nam to ułatwiają, to bez włożenia
odrobiny chęci potrzebnej do wczucia się w postać nie będziemy
się dobrze bawić. Jeśli lubicie blef i poszukujecie gry, która
dobrze nada się na imprezę lub jako przerywnik pomiędzy cięższymi
tytułami – bierzcie „The Resistance” w ciemno!
Komentarze
Prześlij komentarz
Prosimy o podpisywanie się w komentarzach. Anonimowe komentarze będą likwidowane ;)