.

.

26 czerwca 2013

Zajdle 2012 - komentarz do nominacji

Po raz kolejny ogłoszono nominacje do Nagrody Fandomu imienia Janusza A. Zajdla i podobnie jak to było w ostatnich latach, przez sieć przetoczyła się fala flejmu, hejtu i ogólnego oburzenia. Na początek kwestia formalna, czyli sama lista nominowanych pozycji:

W kategorii "powieść":
Jakub Ćwiek - "Kłamca 4. Kill’em all"
Jarosław Grzędowicz - "Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4"
Anna Kańtoch - "Czarne"
Robert M. Wegner - "Niebo ze stali"
Andrzej Ziemiański - "Pomnik cesarzowej Achai. Tom 1"

W kategorii "opowiadanie":
Jakub Ćwiek - "Będziesz to prać!"
Jakub Ćwiek - "Co było, a nie jest"
Jakub Ćwiek - "Kukuryku"
Jacek Dukaj - "Portret nietoty"
Tomasz Kołodziejczak - "Czerwona mgła"
Robert M. Wegner - "Jeszcze jeden bohater"


Z Zajdlami sprawa jest o tyle skomplikowana, że zasady nominowania tekstów ustanawiane były jeszcze w czasach, kiedy fandom (podkreślam słowo fandom, nie np. "wszyscy którzy czytali Lema") był nieliczny i podobnie jak polska fantastyka - dość elitarny. Nikomu się wtedy jeszcze nie śniło, że fantastyka w swojej popkulturowej odmianie stanie się niezwykle popularna, dotrze w takiej sile do czytelników nastoletnich czy też tych mniej wyrobionych literacko. Pisana u nas fantastyka poruszała wtedy zazwyczaj tematy ważkie, nie służyła tylko i wyłącznie prostej rozrywce. Na patrona nagrody wybrano Janusza A. Zajdla, a sama statuetka i nominacja były dla autora ogromnym zaszczytem. Nikt też wtedy jeszcze nie słyszał o "social media", marketing praktycznie nie istniał, a autora w praktyce promowały jedynie jego teksty. Tak to w dużym skrócie i sporym uproszczeniu drzewiej bywało.

Tylko że czasy się zmieniły, fandom rozrósł i odmłodniał, fantastyka na stałe weszła do kultury popularnej i w związku z tym inne są też oczekiwania czytelników fantastyki jako grupy. Rynek się poszerzył i nieuniknione było to, że w tak dużej zbiorowości najpopularniejsza stanie się literatura najprostsza, odpowiadająca historię która ma czytelnika jedynie rozbawić. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że nagroda o której mówimy to oficjalnie: "Nagroda im. Janusza A. Zajdla jest coroczną nagrodą w dziedzinie fantastyki, przyznawaną przez miłośników fantastyki autorom najlepszych polskich utworów literackich.". Nie plebiscyt na najpopularniejszego autora, nie Fantawizja, nie teleturniej z czerstwym prowadzącym, tylko właśnie nagroda dla najlepszego autora tekstu - zabijcie mnie, ale w życiu nie przyznam, że najlepszy to znaczy najlepiej się sprzedający czy najpopularniejszy. Ciężko w ogóle zdefiniować ten termin, ale szukanie definicji w obiektywnych danych dotyczących sprzedaży dobrym pomysłem nie jest. A jeśli jest, to waszym ulubionym polskim zespołem jest Weekend, wcześniej był Rubik a jeszcze wcześniej Ich Troje. W końcu tak mówią rankingi, co nie?

Kiedy Konrad Lewandowski zaproponował, żeby odebrać patronat Janusza Zajdla tej nagrodzie, w środowisku podniósł się wielki krzyk - spowodowany raczej formą samej propozycji, jak i ogólną nienawiścią do Lewandowskiego jako człowieka (jeszcze kilka lat temu mielibyście możliwość wpaść na niego na jakimś forum i przekonania się jak będzie wyglądać dyskusja z Przewodasem - pod takim przydomkiem występuje - obecnie jest chyba zbanowany na wszystkich), ale czy nie miał wtedy racji? Czy nie lepiej byłoby skończyć z tą od lat powtarzaną krytyką i stworzyć dwie nagrody? W kapitule jednej, tej imienia Janusza Zajdla zasiadaliby wszyscy laureaci poprzednich edycji - to oni nominowaliby teksty, oni też w swoim gronie wybierali zwycięzców. W drugiej, nazwijmy ją Nagrodą Złotej Pipki, tak nominacje, jak i same głosowania odbywałyby się w internetowych ankietach - nagroda imienia Janusza A. Zajdla odzyskałby swoją renomę, jako statuetka przeznaczona dla pozycji w jakiś sposób wartościowej intelektualnie, natomiast byłaby też nagroda publiczności. Nikt by nie miał pretensji o mniej lub bardziej bezczelne promowanie swojej prozy, nie byłoby takiej ilości flejmu i złośliwości, może nawet pokazałaby się tęcza, a piwo znów miało pianę na dwa palce. Wilk syty, owca cała, pipka złota.

Dobra, to teraz jeszcze o nominowanych w tym roku powieściach:

Jakub Ćwiek - "Kłamca 4. Kill’em all" There's a shitstorm coming, mr Ćwiek. Wcale mnie hejt w tym wypadku nie dziwi, Kłamca 4 to zdecydowanie najsłabsza część cyklu, nie tylko nie wnosząca nic do samego gatunku, ale też obniżająca poziom całości przygód Lokiego. Nudna, nadmiernie wulgarna (a mi duża ilość bluzgów przeszkadza tylko na poziomie rozmów dresiarzy), pełna prywaty (kompletnie od czapy wątek tylko po to, żeby wrzucić do książki swoich znajomych - takie rzeczy to można przyjaciołom prywatnie pisać), odnosiłem wrażenie, że pisana na siłę. Po drodze zagubiły się też gdzieś dotychczasowe atuty cyklu, czyli lekkość i humor, a zabawne nawiązania do popkultury wrzucone zostały w takiej ilości, że zabawne być przestały, zaczęły za to nużące. Generalnie nie polecam, chociaż lubię inne książki Ćwieka. Są fajne. Nic więcej, nic mniej. Strach teraz o tym mówić publicznie, bo ostatnio Kuba Ćwiek w zwyczaju ma każdemu krytykowi przypinać łapkę hejtera i walić po ryju. A potem się dziwi, że chociaż sam wprowadził taki styl dyskursu (szczery, złośliwy, wulgarny, brutalny) do publicznych rozmów na temat fantastyki, to ktoś używa podobnych technik wobec niego. Ale samo zakończenie było niezłe. I wcale nie definitywne, jeśli brać je na logikę.

Jarosław Grzędowicz - "Pan Lodowego Ogrodu. Tom 4" Tom czwarty nie jest moim zdaniem najlepszym z całej opowieści, miewa dłużyzny, widać lekkie zmęczenie materiału i nie oczarował mnie w aż tak dużym stopniu jak poprzednie, jednak to wciąż fantastyczna lektura. Jeden z najważniejszych cykli w historii polskiej fantastyki, a na pewno najważniejszy w wieku XXI. Polecam za każdym razem, bo to jedna z tych książek, których wstyd nie znać. Sam będę głosował właśnie na PLO4, bo Jarosławowi Grzędowiczowi należy się ta nagroda jak psu buda. Za ukoronowanie wieloletniej ciężkiej pracy, za stworzenie legendy związanej z oczekiwaniem na kolejne tomy, za te wszystkie spędzone przy PLO piękne chwile. Sądzę, że wygra.

Anna Kańtoch - "Czarne" Kolejna książka, na którą będę głosował i autorka, którą chętnie widziałbym z nagrodą Zajdla. Anna Kańtoch nie dość, że wymyśla niesamowite historie, to jeszcze opisuje je w sposób niezwykły. I chociaż "Czarne" to epika, to napisane zostało językiem tak pięknym i bogatym, że czułem się, jakbym czytał lirykę. Dziwi mnie tylko, że Anna Kańtoch nie zostala jeszcze dostrzeżona przez mainstream, ale kto wie, czy niedługo nie pójdzie śladami Szczepana Twardocha i nie będziemy jej oglądać ze statuetką Nike.

Robert M. Wegner - "Niebo ze stali" Wstyd przyznać, ale jeszcze nie czytałem... Wszyscy wokół chwalą, ja obiecuję, że już, zaraz, za momencik biorę się za lekturę, a potem zawsze wskakuje coś innego. Ale przed Polconem na pewno nadrobię, bo biorę się za cykl meekhański jak tylko dokończę
"Pożądanie"! True story!

Andrzej Ziemiański - "Pomnik cesarzowej Achai. Tom 1" Kolejny przykład książki nominowanej nie za to, że prezentuje jakąś wybitną wartość, tylko z racji popularności autora i samego cyklu. Kolejne strony porno - fantasy, okraszone solidną dawką czerstwego dowcipu i autorytarnych osądów górujących nad researchem. Ale i tak jest lepiej niż wcześniej.

O opowiadaniach bardziej szczegółowej rozpiski nie będzie, bo czytałem tylko te z "Chłopców" (Wegnera za chwilę zacznę, a "Czerwoną Mgłę" zdążę nadrobić przed Polconem). Podobały mi się, bardzo dobrze wyważono w nich wszystkie składniki i można było zauważyć, że Ćwiek jako pisarz rozwinął się od czasu Kłamcy. Chętnie sięgnę po kontynuację i spędzę przy lekturze jeden czy dwa wieczory, ale na żadne z nich nie zagłosuję. Bo ja też wymagam od nominowanych do nagrody imienia Janusza A. Zajdla książek czegoś więcej, niż "fajne było, szybko się czytało, chętnie przeczytam więcej".

Reakcje:

15 komentarze:

Aleksandra Radziejewska pisze...

Jak dobrze, że będziesz głosował na "Czarne"! Mnie na Polconie nie będzie, ale planuję (na pohybel...) pospamować i promować Anię Kańtoch. Bo jej powieść to coś wyjątkowego, i z pewnością najbardziej niesamowitego z nominowanych książek.
O Ćwieku nie chce mi się znów wypowiadać, bo jeszcze jako kolejna otrzymam propozycję przefasonowania gęby za własne zdanie :/

el Browarre pisze...

Kańtoch najmniejsza nawet promocja się przyda, bo ciężko jej się przebić w tym całym medialnym szumie - nie ten typ. A przede mną jeszcze Przedksiężycowi... :)

Aleksandra Radziejewska pisze...

Z tego, co zauważyłam podczas zeszłorocznych Targów Książki w Katowicach, to Ania jest bardzo ... uroczą osobą, bez tej agresywnej autopromocji, jaką mamy u Sam Wiesz Kogo ;p

"Czarne" zbierało same pozytywne recenzje (a przynajmniej ja tylko takowe czytałam), niestety, samych opinii było z 10 razy mniej niż w przypadku "Chłopców". Wiemy doskonale dlaczego: "Czarne" wymaga wrażliwości i uwagi podczas lektury, "
Chłopcy" są rozrywką. Ciśnie mi się na usta (czy też na klawiaturę) porównanie między tym: http://www.youtube.com/watch?v=8KUSkGeaUPU a tym: http://www.youtube.com/watch?v=nVjsGKrE6E8 .
Jedno i drugie wpada w ucho, ale to pierwsze zyskuje przy każdym kolejnym słuchaniu, a to drugie jest przyjemną, aczkolwiek po jakimś czasie zbyt przewidywalną piosenką.

el Browarre pisze...

Sam recenzowalem "Dreszcza" (zresztą pozytywnie), a "Czarne" nie ;) Mi generalnie nie chodzi o to, żeby wartosciowac i mówić "Ćwiek zły, Kańtoch dobra!", bo czytam i lubię książki obydwojga, każdą za co innego. Ale chciałbym, żeby biorąc do ręki książkę która zdobyła Zajdla mieć pewność, że sięgam po coś, co w swoim czasie okazało się wybitne. A nie po prostu fajne i dobrze wypromowane.

Aleksandra Radziejewska pisze...

Ależ ja to rozumiem, można przecież napisać/przeczytać książkę, która zapewni nam rozrywkę na jeden raz. Tylko ja wolę takie, co po roku znów mnie oczarują :)
"Dreszcza" nie czytałam, nie twierdzę, że Ćwiek to literacki ćwok (bardziej obeznani z naszą rodzimą fantastyką chwalą jego niektóre dzieła), tylko nie pasuje mi "tutaj" i tyle :)
Szukałam recenzji "Czarnego", ale jakoś jej tutaj nie znalazłam, rzuć linkiem, z przyjemnością porównam wrażenia i dopiero wtedy wypowiem się bardziej konkretnie :)

el Browarre pisze...

No właśnie też mi nie pasuje "tutaj". A "Czarne" w recenzji nie było, właśnie w przeciwieństwie do "Dreszcza"! Musiałbym je jeszcze raz przeczytać... A potem pewnie jeszcze raz... I i tak nie napisalbym pewnie nic więcej niż w kilku zdaniach z tego tekstu ;) to po prostu trzeba przeżyć, poczuć, delektować się
Zauwazylas, że nikt nie hejtuje nominacji Achai?

Aleksandra Radziejewska pisze...

Zauważyłam, i wiem w czym rzecz: "Pomnik" jest lepszy od oryginalnej trylogii, jest mniej wulgarny i widać, że o niebo lepiej przemyślany. Nadal jest to literatura rozrywkowa, ale już tak nie razi. Widać, że Ziemiański się trochę zmienił. No i to naprawdę fajny, normalny człowiek jest, pisze co lubi, jednocześnie nie poniżając tych, co inną literaturę uprawiają i wychwalają.

Przyznam szczerze, że recenzja "Czarnego" była jedną z trudniejszych w moim blogowym życiu, ale jakoś dałam radę ^^

Honorata pisze...

Czytałam wszystkie nominowane ksiązki i jedynie Czarne uważam za godne jakiejkolwiek nagrody. Kłamca i Achaja, jak dla mnie, to ksiązki do przeczytania jeden raz. Poza tym uważam za dziwne nominowanie którejś kolejnej części serii choć cykl PLO uważam za udany i wrócę do niego pewnie nie jeden raz.

Immora pisze...

Nagrodą Złotej Pipki mnie rozwaliła ;)
Ale fakt, może coś w tym jest. Wczorajsza fala flejmu była trochę niesmaczna, ale może coś się zmieni z tą nagrodą, żeby faktycznie przynosiła honor pisarzowi.
Ja tam Ćwieka lubię, ale czytałam w sumie tylko Dreszcza i zeszłoroczne zwycięskie opowiadanie i podobało mi się, nic do niego nie mam. Ale trzy opowiadania nominowane tylko samego Ćwieka? Przesada. W NF tylu polskich autorów się pojawiło, którym warto byłoby dać szansę.
Sama jeśli będę miała możliwość w kategorii powieści raczej zagłosuję na PLO, jeśli spełni moje oczekiwania, bo mam zamiar zdążyć z lekturą do Polconu :)

Ausir pisze...

Nagroda Zajdla jest wzorowana na worldconowym Hugo, który przyznawany jest na podobnych zasadach (tylko w większej liczbie kategorii). I również jest mnóstwo głosów, że nominacje dostają teksty popularne, a nie te najlepsze. Cóż, taki urok nagród plebiscytowych - jest to nagroda dla najlepszej książki dlatego, że każdy głosujący głosuje na książkę, którą sam uważa za najlepszą. Co oczywiście oznacza, że ostateczny wynik to uśrednienie gustów różnych ludzi i to normalne, że statuetki dostają teksty przystępne i popularne. Zajdel to nagroda *fandomu*, więc z definicji jest nagrodą plebiscytową i nie powinien być zmieniany w nagrodę autorów (już próbowano takową zrobić, o nazwie Srebrny Glob, ale inicjatywa nie wypaliła) czy też nagrodę krytyków (jak Nagroda Żuławskiego, która też jest potrzebna). Książki anglojęzyczne też dostają zarówno przyznawanego przez fanów Hugo, jak i przyznawaną przez stowarzyszenie autorów fantastyki Nebulę i głosy, żeby odebrać Hugo fanom i oddać ekspertom są równie głupie - od tego są inne nagrody.

el Browarre pisze...

Jak już pisałem - nie zgodzę się, że najlepsza = najpopularniejsza. Albo więc niech sami organizatorzy skończą z tą szopką i otwarcie zorganizują przaśny plebiscyt dla najgłośniejszych, albo nie podzielą nagrodę, dodadzą więcej kategorii, jak przy wspomnianym przez ciebie Hugo.

Gdyby ta nagroda nie nazywała się Zajdel i nie miała za sobą takiej historii i laureatów, to pewnie nikt by się nie czepiał, że z roku na rok coraz częściej wygrywa pop. Ale ma, więc porównywanie do Hugo ma tyle sensu, co Forysia do Martina ;P

Ausir pisze...

"Najlepszość" jest względna. Skoro tak wielu ludzi nominowało właśnie te utwory to oznacza, że oni uważają je za najlepsze. Masz prawo się z nimi nie zgadzać (ja też często nie uważam, że Zajdla dostała subiektywnie najlpsza książka, ale to samo mogę powiedzieć o Żuławskim).

A Hugo niby nie ma takiej historii i laureatów? I nazwiska wielce zasłużonej osoby?

el Browarre pisze...

Z Hugo - point taken
Jasne, że można się nie zgadzać z werdyktem kapituły, ale wtedy nie zgadzasz się z głosem ludzi, o których wiesz, że niejedno widzieli, wiele przeczytali, sami też sporo napisali. Znają się na tym, co oceniają i potrafią to uzasadnić. A nie z głosem grupy nakreconych przez social media dzieciaków i znajomych, którzy cię lubią, twoje książki "czyta się przecież tak szybko!", a o zajdlu myślą tylko jako fikusnej figurce.

Jezebel KapryfoliumPL pisze...

Cały problem zdaje się dotyczyć definiowania 'najlepszości'. I myślę sobie, że można by go bardzo łatwo rozwiązać - przyznawanie głównego Zajdla oddać w ręce znającego się na rzeczy jury, a oprócz niego ustanowić nagrodę 'publiczności'.

Z trochę innej beczki - jakakolwiek by pisanina Ćwieka nie była, fajnie, że traktuje swoich fanów poważnie, a nie jako zło konieczne, jak to się w rodzimym bagienku przyjęło.

el Browarre pisze...

"Cały problem zdaje się dotyczyć definiowania 'najlepszości'. I myślę sobie, że można by go bardzo łatwo rozwiązać - przyznawanie głównego Zajdla oddać w ręce znającego się na rzeczy jury, a oprócz niego ustanowić nagrodę 'publiczności'. " - i właśnie o tym pisałem ;P Ewentualnie zmienić formułę nagrody z "najlepszej" na "najpopularniejszą"

Kuba Ćwiek w ogóle jest bardzo ciekawą postacią i ma mnóstwo zalet, całość moich zarzutów nie dotyczy tak naprawdę jego, tylko samej formuły nagrody, dokładnie to samo mówiłem rok temu przy Grillbar Galaktyka (i podobnie jak u Ćwieka, była to najgorsza książka w dorobku MLK)

Prześlij komentarz

Prosimy o podpisywanie się w komentarzach. Anonimowe komentarze będą likwidowane ;)

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | GreenGeeks Review