.

.

6 października 2013

Samantha Shannon - Czas żniw (recenzja na żywo)


Jakiś czas temu na naszego Facebooka wrzuciłam zdjęcie książki "Czas żniw", od wydawnictwa SQN. Gdy dostałam propozycję jej przeczytania, nie do końca byłam przekonana, ponieważ zajawka odnośnie książki była naszpikowana porównaniami do Rowling (których po prostu nie lubię), a także zachwytami nad talentem młodej (21) pisarki, która z miejsca podpisała umowę na 3 części z wydawnictwem, a w planie ma ich siedem. No, ale skoro powiedziało się a, trzeba powiedzieć b.
Może na początek krótkie wyjaśnienie dlaczego zdecydowałam się na "recenzję na żywo". Otóż, wydawnictwo pokusiło się o dość nietypową formę przekazania książki do recenzji. Zamiast "My wyślemy książkę, a Ty napiszesz nam recenzję" zostałam mianowana Medium, czyli kimś kto pośredniczy między światem książki a czytelnikami. Z tego powodu postanowiłam także napisać recenzję, która nie będzie standardowa. Tak powstał pomysł "Recenzji na żywo". Nie wiem jak to wyjdzie, ale spróbować nie zaszkodzi. 
W założeniu każdego dnia, aż do premiery (6 listopada) będę umieszczała krótką notkę (poprzez aktualizację tego wpisu) na temat książki. Pierwsza dziś. Mam nadzieję, że taka forma przypadnie chociaż kilku osobom do gustu.

6 października

Książka, którą dostałam mile mnie zaskoczyła oprawą i dodatkami. Pierwszą fajną rzeczą jest rozpiska Siedmiu kategorii jasnowidzenia, która może przyprawić o zawrót głowy, natomiast drugą mapa Kolonii karnej Szeol I.



Pierwszy rozdział z miejsca rzuca czytelnika w wir wydarzeń, a przede wszystkim przytłacza ogromem pojęć, dlatego zanim zabierzecie się do czytania polecam słowniczek, który znajduje się na końcu książki.


Rozdział 1

"Nie umrę dzisiaj"

Wrażenia po pierwszym rozdziale były pozytywne. Akcja od samego początku idzie szybko, nie ma tu zbędnych opisów, marudzenia o trudnym dzieciństwie bohaterki. Autorka pokazuje nam zarys obecnego życia Paige, a następnie poważnie je komplikuje.

Rozdział 2

"Narkotyk zaczął krążyć mi w żyłach"

Rozdział 3

"Zrozumiałam gdzie się znalazłam"

Nie trudno się domyślić, zwłaszcza, że jest mapa na początku książki, że Paige znalazła się w kolonii karnej Szeol I. I teraz, a raczej już skoro to trzeci rozdział, zaczyna się właściwa akcja książki. Autorka nie kazała nam długo czekać i już na samym początku się dzieje. Czy tak jest do końca?

Rozdział 4

"- XX-59-40 - Jego głos był miękki i głęboki. - Należysz do mnie."

Paige trafia do świata, którym rządzą twarde zasady i aby przeżyć musi ściśle ich przestrzegać. Staje przed wyborem: posłuszeństwo czy zachowanie własnego człowieczeństwa?

Rozdział 5



Autorka wspomina w książce kilka utworów (ich lista znajduje się nawet na końcu). Ten pojawia się jako pierwszy. Patrząc na to, gdzie znalazła się Paige i ile musi poświęcić, aby przeżyć pasuje idealnie.


Rozdział 6

"Nie chciałam, żeby Refaici dowiedzieli się, kim jestem. Ale, żeby zdać pierwszy test, byłam zmuszona im to ujawnić."

Jak Wam się podoba do tej pory? Ktoś planuje przeczytać tę książkę?

Rozdział 7

"... była dziką bestią. Mogła sprawiać wrażenie cywilizowanej, ale czułam, że powstrzymywała się od szaleństwa."

Rozdział 8


Rozdział 9

"Jesteś bezwzględnym ulicznym draniem, skarbie. I masz się właśnie tak zachowywać, no już, dziewczynko"

Co czeka Paige w Szeolu? Czy zdoła zrobić wszystko, aby przeżyć? Czego chcą Refaici?
Szczerze mówiąc, po zajawce dotyczącej książki wcale, a wcale nie miałam ochoty na jej czytanie. To było czyste ryzyko i wygląda na to, że się opłaciło. Z każdą stroną jest ciekawiej...

Rozdział 10

"Przyjrzałam się badawczo jego twarzy. Zapraszał mnie do swojego umysłu, chciał, żebym okaleczyła jego zdrowe zmysły."

Spoilerem nie będzie jeśli napiszę, że wśród wszystkich dostępnych kategorii jasnowidzenia Paige trafiła się taka, która występuje bardzo rzadko. I oczywistym jest, że przez to będzie miała sporo kłopotów. Tylko teraz trzeba na nie poczekać. Akcja, na początku tak dynamiczna, teraz trochę przystopowała na rzecz poznawania Szeolu I, ale nadal jestem dobrej myśli.

Rozdziały 11-13

"Wierzę, że ty, moja droga, należysz do najwyższej kategorii, co sprawia, że jesteś jednym z najrzadziej spotykanych jasnowidzów we współczesnym świecie."

Przeczytałam prawie połowę książki i zupełnie tego nie czuję, nie ma nudnych dłużyzn. Pojawiły się dwie migawki z przeszłości, jednak krótkie i oparte głównie na dialogach, więc jeśli tak zostanie i pozostałe 300 stron jest konkretne, a nie napuszone nudnymi opisami z przeszłości, to będzie dobrze.

Rozdziały 14-18

"...przyszłość. (...) Diabeł. Ta karta reprezentuje siłę bezradności, ograniczenia, strachu, a ty się temu poddałaś. (...) Jakąkolwiek moc będzie miała nad Tobą ta osoba, ty będziesz w stanie przed nią uciec."



Paige zagłębia się w nowy świat, który ją otacza i z każdym dniem nienawidzi go bardziej. Autorka równomiernie rozłożyła akcję w książce. Przeżycia Paige w Szeolu I są przeplatane wydarzeniami z przeszłości, które same w sobie są także bardzo ciekawe.

Rozdziały 19-20

"Bawiła się mną, byłam tego pewna. Nie była głupia, musiała sobie to wszystko pokojarzyć..."

Świat pokazany w książce jest (przynajmniej dla mnie) dość oryginalny, nie spotkałam się wcześniej z taką wizją przyszłości, w której plagą ludzkości stają się jasnowidze. Dla samego poznania tej kreacji świata warto przeczytać "Czas żniw".

Rozdziały 21-25

"Nienawidziłam Naczelnika całą sobą, nienawidziłam go za to, jaki był, i za to, że próbował mnie zrozumieć. Żyłam nienawiścią do niego."

Relacje Paige i Naczelnika z każdą stronę ulegają modyfikacjom. Nienawiść to tylko jedno z uczuć, które towarzyszy jej w obecności Naczelnika.

Rozdziały 26-28

"Od zawsze wiedziałam, że niebo nie istnieje, Jax powtarzał mi to wiele razy. Nawet Naczelnik tak uważał."


Czytając ostatnie rozdziały zastanawiałam się jak autorka zakończy ten tom, czy będzie trzeba czekać na kolejny tom z utęsknieniem? Ostatecznie jestem z niego zadowolona.

Jutro ostatni wpis. Tym razem podsumowujący całość, czyli taka recenzja.


RECENZJA

Gdy dostałam propozycję przeczytania "Czasu żniw" nie do końca byłam przekonana czy tego w ogóle chcę. A to dlatego, że wraz z tą propozycją dostałam plik z informacjami o autorce i jej cyklu ("Czas żniw " to pierwszy z siedmiu zapowiadanych tomów), i z miejsca mi się odechciało.

Przede wszystkim nie ufam porównywaniu debiutantów do innych znanych nazwisk - "Jej pisarski debiut według zagranicznych mediów ma szansę zapewnić jej sławę co najmniej równą tej, którą zyskała J.K. Rowling za cykl o Harrym Potterze." , "Studentka z Oksfordu podąża śladami J.K. Rowling, autorki bestsellerowego cyklu – o czym świadczy fakt zawarcia sześciocyfrowego kontraktu z wydawcą książek o Harrym Potterze."

Okazało się, że zostałam miło rozczarowana.

Pierwsze na co zwraca się uwagę w książce to wizja przyszłości, jaką przedstawia autorka. Osobiście nie spotkałam się wcześniej z pomysłem (niech ktoś poda podobny przykład, jeśli zna), w którym nasz świat zaleje plaga jasnowidzów zmuszonych do ukrywania się przed "normalnymi" ludźmi. Główna bohaterka, Paige Mahoney, jest jednym z jasnowidzów, i to nie byle jakim, ale jednym z najrzadziej spotykanych. W Londynie jej życie skupia się na ukrywaniu się ze swoim darem, natomiast z Szeolu I, do którego trafia na samym początku, musi zacząć walczyć o życie.

Drugim aspektem książki, który także wpływa na jej pozytywny odbiór jest równomierne rozłożenie akcji. Nie ma miejsca na nudę. Czytelnik nie zastanawia się, kiedy ten czy inny fragment się skończy, bo już go nuży. Wydarzenia z teraźniejszości przeplatane są tymi z przeszłości bohaterki, które bardzo dobrze uzupełniają wiedzę odbiorcy o życiu Paige.

Jako trzeci element na plus kwalifikują się dwie rasy - Refaici i Emmici - które od początku wzbudzają zainteresowanie czytelnika. I mimo, że po pewnym czasie można się domyślić prawdziwych intencji Refitów nie odbiera to żadnej przyjemności z lektury.

Wspominałam też wcześniej, że zastanawiało mnie w jaki sposób autorka zakończy ten tom. Czy kontynuacja będzie natychmiast potrzebna... Otóż, mimo iż Shannon zostawiła sobie szeroko otwartą furtkę do kolejnego tomu to... mogłoby go nie być. To zakończenie jest jednym z tych, które mogą zostać kontynuowane, ale jeżeli nie będą to czytelnik także powinien być usatysfakcjonowany (oczywiście zawsze znajdą się czytelnicy, którzy będę chcieli więcej nawet po zakończeniu cyklu). Dlatego też książkę polecam każdemu - warto chociażby ze względu na wizję świata wykreowaną przez pisarkę. Pierwszy tom można potraktować zarówno jak wstęp do większej całości oraz jako osobną opowieść o Szeolu I.

Reakcje:

7 komentarze:

Moreni pisze...

Ciekawa forma recenzowania. Choć sama bym się raczej na taką nie zdecydowała.;)

Esa Czyta pisze...

Świetny pomysł recenzowania! :) Jestem pod ogromnym wrażeniem :)
Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

Agu pisze...

Chyba za wcześnie na ogromne wrażenie ;)
Jak się sprawdzi, to może będzie się pojawiała częściej taka forma.

Paulina Ch. pisze...

Fajna forma recenzowania. Ja bym pewnie nie wytrwała, albo zapominała co mam wstawiać, ale przegląda się fajnie ;)

Agu pisze...

No właśnie z dnia na dzień jest ciężej, ale nie jest najgorzej ;)
A książka rekompensuje wszystko, bo jest po prostu dobra.

zpantałyku pisze...

"Co czeka Paige w Szeolu? Czy zdoła zrobić wszystko, aby przeżyć? Czego chcą Refaici?" Agu co ty układasz zajawki z tyłu okładek?

Większość cytatów, które przytaczasz raczej mnie zniechęca, ale może to kwestia dobory.

Agu pisze...

To pierwsza próba z taką formą i przyznam, że nie jest łatwo wybrać cytat, który będzie ciekawy i nie zdradzi nic z fabuły.
Mam nadzieję, że ogólne podsumowanie pomoże ;)

Prześlij komentarz

Prosimy o podpisywanie się w komentarzach. Anonimowe komentarze będą likwidowane ;)

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | GreenGeeks Review