.

.

5 marca 2016

Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 4 [recenzja]



Zgodnie z zapowiedziami CyberConnect2, „Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 4” ma być ich pożegnaniem z serią opowiadającą o przygodach jasnowłosego Shinobi i spółki. Zasiadając do gry, obawiałem się, że stosowana od lat formuła okaże się przestarzała, psując dobrze ocenianą serię na chwilę przed finałem. Już pierwsza, wypełniona potężnymi atakami oraz dynamiczną akcją walka rozwiała wszelkie wątpliwości.

„Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 4” (dla uproszczenia zwana dalej „Ninja Storm 4”) opowiada historię składającą się na ostatni rozdział historii o chłopcu, który chciał zostać Hokage. W grze śledzimy Czwartą Wojnę Shinobi, czyli wydarzenia rozgrywające się od okolic sześćdziesiątego drugiego tomu mangi. Tryb fabularny zapewnia rozrywkę na około dziesięć godzin i obfituje w dużą ilość animowanych wstawek. Ich zadaniem jest wprowadzenie nawet kompletnie nieobeznanego z fabułą serii gracza, i choć czasami można trafić na dłużyzny, to całość wypada przyjemnie. Rozczarowuje, jedynie statyczność animacji. Przez większość czasu gracz raczony jest rysunkowymi planszami, pod które podkładane są dialogi. Jest to tym bardziej przykre, że sceny generowane na silniku gry o wiele lepiej radzą sobie z budowaniem klimatu oraz przekazywaniem towarzyszących postaciom emocji.

Kiedy już dochodzi do walki, akcja nabiera szaleńczego tempa, a towarzyszące ciosom efekty potrafią zachwycić rozmachem oraz kolorami. Jednak najbardziej widowiskowe są sekretne techniki, będące najpotężniejszą bronią w arsenale Shinobi. Skutecznie wyprowadzone, potrafią zmienić porażkę w zwycięstwo, pozbawiając przeciwnika czasem nawet ćwierć paska wytrzymałości. Niestety dla części graczy, wiążą się one z obowiązkowym obejrzeniem kilkusekundowej animacji. Przyznam, że początkowo obawiałem się, że sceny te staną się nudne, ale mimo to nadal z satysfakcją obserwuję, jak „Planetarny Wirujący Shuriken” demoluje przeciwnika, otwierając drogę do zwycięstwa. Nie można również narzekać na monotonię starć składających się na tryb fabularny. CyberConnect2 co chwila zmienia zasady, zastępując pojedynki walkami do sześciu ninja, trybem hordy, zręcznościową walką w powietrzu, a nawet bitwą potężnych bestii. Mimo to, poziom trudności tego trybu jest dobrze wyważony i choć gracze nie powinni mieć problemów z ukończeniem zabawy, tak zdobycie najwyższej oceny będzie już wymagało odrobiny wysiłku.

Nowością w „Ninja Storm 4” jest symulujący grę cRPG tryb przygodowy, umożliwiający wykonanie kilku prostych zdań oraz zwiedzenie najważniejszych lokacji w świecie „Naruto”. Decyzja o rozdzieleniu opowieści o wojnie ninja od zabawy w kuriera okazała się trafna. W poprzednich częściach gracze mogli przespacerować się po udostępnionych lokacjach w przerwach między misjami, co obecnie wyglądałoby dziwnie. Niestety, nowy tryb okazuje się jednocześnie największym rozczarowaniem. Już po chwili widać zmarnowany potencjał na pokazanie przygód Naruto i spółki z innej perspektywy. Wyprawa drużyny Shinobi z misją, okazuje się być serią korytarzy i pozbawionych życia lokacji. Owszem, NPCy jest całkiem sporo, część chce walczyć, część ma dla gracza drobne zadanie, ale zdecydowana większość stanowi statyczne tło.

Prócz wspomnianych powyżej trybów, tytuł oferuje jeszcze kilka atrakcji dla pojedynczego gracza. Chętni mogą spróbować sił w Przetrwaniu, Lidze Wyzwań, Turnieju, ale również w pojedynczej walce czy treningu. Szczególnie, że do wyboru oddano przeszło setkę wojowników i choć część z nich to zaledwie zmodyfikowane kopie podstawowych Shinobi, to i tak każdy oferuje inny zasób ciosów. Udostępniony również został tryb online, gdzie pewni siebie gracze mogą zmierzyć się z przeciwnikami z całego świata. Walka ta częściej jest o wiele bardziej wymagająca niż starcia ze schematycznie działającą SI. Większość graczy na których trafiałem podczas testowania trybów online potrafiła zmiażdżyć nieprzygotowanego przeciwnika w ciągu kilku sekund. Tym bardziej, że nowy system walki drużynowej pozwala na zmianę postaci w trakcie wykonywania serii ciosów, co otwiera drogę do niezwykle dewastujących kombinacji..

Do „Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 4” siadałem pełen wątpliwości, ale już po chwili złorzeczyłem na przeciwników oraz cieszyłem się ze zwycięstw. Nie oznacza to, że jest to gra dla każdego. Osoby, które na sam dźwięk słów „manga i anime” dostają dreszczy natychmiast odbiją się od przygód Naruto. Problemem może również być połapanie się w fabule, ponieważ gracz ciskany jest w sam środek globalnego konfliktu, skupiającego dziesiątki postaci. Mimo to, zdecydowanie polecam szóstą i prawdopodobnie ostatnią odsłonę serii Naruto Shippuden uwadze graczy mających ochotę na szybką, efektowną akcję. Tej na pewno nie zabraknie. Dla fanów tej mangi jest to wręcz pozycja obowiązkowa!

Reakcje:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Prosimy o podpisywanie się w komentarzach. Anonimowe komentarze będą likwidowane ;)

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | GreenGeeks Review