.

.

9 czerwca 2015

"Wiedźmin 3: Dziki Gon" a kwestia politycznej poprawności [opinia]



Są takie chwile, kiedy naprawdę odechciewa się siadania do klawiatury w celu innym, niż walenie głową w blat biurka. Czytanie artykułów z serwisów takich jak polygon.com czy natemat.pl zdecydowanie temu sprzyja. Ostatni raz przeżywałem coś podobnego przy okazji artykułu Newsweek Polska na temat „This War of Mine”.

Na polygon.com redaktor Tauriq Moosa wyraża swoje oburzenie z powodu braku ludzi o innym kolorze skóry niż biały w grze „Wiedźmin 3: Dziki Gon”. Według Moosa fakt, że uniwersum Wiedźmina opiera się o słowiańską i nordycką mitologię nie upoważnia gry do braku zróżnicowania koloru skóry, ponieważ to fantasy, a w fantasy można przecież wszystko. Otóż nie, nie można w fantasy zrobić wszystkiego. Cała sztuka w tworzeniu fikcyjnego świata polega na tym, żeby był on wewnętrznie spójny, a każda kolejna jego cecha wynikała z innej, a nie stała do niej w sprzeczności. W „Drodze Królów” Sanderson wprowadził zupełnie inny klimat niż ten znany nam zza okien i podporządkował mu całą florę i faunę. Dzięki temu zabiegowi czytelnik może łatwiej uwierzyć, że ten świat jest prawdziwy i tym samym mocniej się w niego wciągnąć. Andrzej Sapkowski pisząc swoje książki bazował na mitologii słowiańskiej, nordyckiej oraz germańskiej i to na ich podstawie stworzył wiedźmiński świat i istniejące w nim ludzkie kultury. Co w tym wszystkim najzabawniejsze – walka z nietolerancją, wzajemna rasowa nienawiść oraz rasizm w najgorszej postaci stanowią jedną z podstaw tego świata! Na tych samych fundamentach swoje gry stworzyło CD Projekt Red. Dla Tauriqa Moosy taka alegoria to jednak za mało, on musi mieć podane wszystko na tacy, żeby nie rzec – czarno na białym. Nie uznaje konfliktu pomiędzy ludźmi a elfami czy krasnoludami za wystarczający, ponieważ są to zupełnie inne rasy. No cóż, jeśli ktoś jest oporny na metaforę, alegorię i inne zabiegi, które twórcy stosują w kulturze od tysięcy lat, nie powinien się za omawianie dzieł kultury zabierać w ogóle.

Czy mieliście kiedyś, drodzy gracze, kłopot z wcieleniem się w rolę Księcia Persji? Albo Lary Croft? Czy komuś z Was naprawdę tak bardzo we wczuciu się w postać przeszkadzał fakt, że jest ona innej płci lub koloru skóry? Patrząc na popularność tych serii (jedne z najsłynniejszych w historii gier) i wyniki ich sprzedaży: nie sądzę. Świat wirtualny, podobnie jak ten stworzony w książkach, musi być wewnętrznie spójny, żebyśmy w niego uwierzyli i sądzę, że tak właśnie myśli większość graczy. Mogę się mylić, chętnie zobaczyłbym wyniki badań przeprowadzonych na ten temat na szerszą skalę, do tego czasu pozwolę sobie jednak traktować opinię wszystkich Tauriqów tego internetu jako próbę zdobycia rozgłosu na znanej marce.

Niestety Polygonowi wtóruje portal natemat.pl, porównując „Wiedźmin 3: Dziki Gon” do np. wprowadzenie na rynek brytyjski ciasteczek „Little Negro” lub prezentowania Japończykom zdjęcia bombowca Enola Gay w trakcie negocjacji. Ma to mniej więcej tyle samo sensu, co stwierdzenie, że natemat.pl bardzo przypomina „Trybunę Ludu”, ponieważ i tu, i tu są literki. Co wspólnego mają rasistowskie zachowania (prawdopodobnie wynikające z głupoty, nie nienawiści) do nieuwzględnienia innych kolorów skóry w stworzonym wcześniej, spójnym świecie? Którego, powtarzam to po raz kolejny, jedną z głównych osi fabularnych, zarówno w książkach jak i w grach, jest konflikt na tle rasowym?!

Zauważcie, że brak różnych kolorów skóry to nie jedyne, czego nie zmienili Redzi. Spójrzcie na głównego bohatera. Chociaż w każdej z części gry podejmujemy kilka kluczowych wyborów, to jednak za każdym razem Geralt jest... Geraltem. To, po której stronie się opowiada w różnych konfliktach i relacjach, zależy od naszych preferencji, jednak za każdym razem pozostają on tą samą osobą, którą znamy z książek. To nie jest coś, co gracze w cRPG lubią, a jednak w tym wypadku to akceptują, ponieważ dzięki temu dostają fantastyczną historię z barwnymi postaciami i niezwykle rozbudowanymi relacjami pomiędzy nimi. Twórcy nie dali nam do wyboru ani charakteru, ani rasy czy płci głównego bohatera, chcąc skupić się na napisaniu historii o Geralcie. Czy to też, jest rasizm, że oparli swoją postać o książkowy pierwowzór?

Zarówno osiem książek Andrzeja Sapkowskiego, jak i trzy gry studia CD Projekt Red dały nam obraz świata, który nie jest jednoznaczny, gdzie każdy wybór niesie za sobą konsekwencje. Nie unikały one dziesiątek trudnych tematów – rasizm, przedmiotowe traktowanie kobiet, przemoc wobec najbliższych, aborcja, odmienna seksualność, wojna. Nie zawsze każdy temat został przedstawiony dosłownie, ale też dosłowność nie jest tym, czego szukamy w tekstach kultury, tylko w podręcznikach. Czy mamy wymagać od bajki, żeby zawsze opowiadała o ludziach, a nie o np. lisach? Na tej samej zasadzie ciężko od fantasy oczekiwać, że zawsze wszystko przedstawi tak, jak to wygląda za naszymi oknami – inaczej nie będzie to już fantasy, a jedynie kiepska dekoracja dla opowiadanej historii.

Bardzo cieszy mnie fakt, że CD Projekt Red nie poszedł na skróty, próbując w grze „Wiedźmin 3: Dziki Gon” zadowolić wszystkich. Twórcy wiedzieli, co chcą osiągnąć, w jaki sposób chcą to osiągnąć i z ogromnym szacunkiem dla bazowego materiału udało im się tego dokonać. Dzięki temu nie dostaliśmy kolejnego cRPG w świecie fantasy, który od poprzedniego różni się jedynie silnikiem graficznym – tutaj rzeczywiście mamy wrażenie obcowania z czymś zupełnie innym i świeżym, a nie z produktem przygotowanym pod focusowe badania dziesiątek grup społecznych (to do Ciebie, Bioware).

W 2017 prawdopodobnie zobaczymy nowy tytuł od CD Projekt Red: „Cyberpunk 2077”. I znajdą się w nim ludzie o innych odcieniach skóry. Nie dlatego jednak, że kilku chcących się wybić redaktorów napisało o „kontrowersji”, ale dlatego, że są one wiarygodne dla przedstawionego świata.



Tekst ukazał się także na portalu kawerna.pl.



Reakcje:

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hmmm .... gdy Hajmdal, strażnik Bifrosta okazał sie czarnoskóry .... no coz powiedziałem w kinie głośno .... no k...wa, juz dosyć

Misiael pisze...

http://mistycyzmpopkulturowy.blogspot.com/2015/06/wiedzmin-sprawa-polska.html

AK pisze...

Otóż to. Kiedy usłyszałem (na szczęście nie widziałem tego), że w którymś z amerykańskich filmów rolę Thora odgrywał czarnoskóry aktor, ręce i nogi mi opadły.

Co do wskazanej w komentarzu notki "Wiedźmin, a sprawa polska", to wydaje mi się, że autor po prostu inaczej odczytywał świat powieściowy - zupełnie nie wiem dlaczego. Dla mnie Wiedźmin, od pierwszego opowiadania, jakie wyszło w "Fantastyce", był zawsze światem nie tyle "czysto słowiańskim", albo "historycznym średniowieczem", co _swojską_ fantasy, światem _znajomych_ realiów i mentalności. Owszem, zmiksowanym z powszechnie znanymi dzisiejszemu odbiorcy istotami z fantasy zachodniej, ale jednak "naszym", charakterystycznym. I nie chodzi mi o dumę z polskości, ale o charakterystyczną swojskość (łącznie z nawiązaniami: "Daj ać, ja pobrucze, a ty idź po piwo", czy charakterystycznym ujęciem "Gówno tu było, ugór, krzaki i wilkołaki"). Swojskość zachowań, swojskość postaw, również tych przaśno-siermiężno-buraczanych.

Dlatego Wiedźmin nie jest jakąś tam sztampową anglosaską fantasy w jakimś tam świecie, do którego można bez szkody powkładać dowolne elementy, byle zadowolić grupkę krytyków, których uwiera, że dla nich nie jest swojski. Bo nie był pisany po to, żeby był swojski dla nich!

Jak ktoś chce swojskości dla wszystkich i "wrażliwości globalnej", niech nie zapomina o Maorysach i Innuitach . O mnogości ludów innych kontynentów, z braku miejsca i czasu, nie wspominając.

Prześlij komentarz

Prosimy o podpisywanie się w komentarzach. Anonimowe komentarze będą likwidowane ;)

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | GreenGeeks Review